bezstresowe wychowanie i rodzicielstwo bliskości


 photo profil.jpg

bezstresowe wychowanie i rodzicielstwo bliskości

Mam poczucie, że tyle razy już o tym pisałam, że musiałam sobie bardzo mocno przemyśleć, żeby się nie powtarzać.
Pisałam już, że tak naprawdę to bezstresowe wychowanie to termin trochę ukuty po to, żeby obśmiewać różne nie akceptowane praktyki wychowawcze. Tak naprawdę nie ma wychowania bezstresowego a liczba osób, które mają taką intencję, żeby dziecko nie przeżywało żadnego stresu jest znikoma.
Dość dużo jest natomiast osób, które nie bardzo radzą sobie z emocjami przeżywanymi przez dziecko, trochę się ich boją, traktują niezadowolenie, smutek dziecka jako rodzaj dowodu na to, że się w czymś nie sprawdzili. Albo uważają, że dziecku nic się nie dzieje jak trochę sobie popłacze, ale… im samym jest bardzo trudno wytrzymać bycie w pobliżu takiego dziecka, budzi ono ich złość. Więc robią różne rzeczy, albo żeby dziecko jak najszybciej przestało płakać, cierpieć, marudzić, albo żeby się od niego oddalić (albo dziecko od siebie).
Nie wiem czy można nazwać takich rodziców „bezstresowymi”, bo ich dzieci przeżywają dość duży stres. Ale z pewnością to nie jest rodzicielstwo bliskości.
W rodzicielstwie bliskości rodzice akceptują wszystkie emocje dziecka i doceniają je. A ponieważ uznają, że emocje są potrzebne i niosą ważne informacje, nie starają się o to, żeby dziecko nie przeżywało emocji, tylko o to, żeby mu w tych emocjach towarzyszyć. Nie są to więc rodzice, którzy trzymają dzieci pod kloszem i izolują je od realnego życia.
Jednocześnie to prawda, że w rodzicielstwie bliskości wierzy się w znikomą wartość wychowawczą celowego wywoływania trudnych emocji: zawstydzania, straszenia itp. ponieważ wiadomo, że mózg najlepiej się uczy, kiedy dobrze się czuje. Tak więc kiedy są trudne emocje jest pora, żeby zająć się nimi, a kiedy jest spokój i dobry nastrój, wtedy można się uczyć nowych rzeczy.
Rodzicielstwo bliskości odróżnia też (podobnie jak psychologia w ogóle ) dobry, mobilizujący stres, od stresu toksycznego. Troskliwi rodzice, którzy uważnie obserwują dziecko widzą, kiedy stres jest dla niego wyzwaniem a kiedy jest już dezorganizujący. Z jednym zastrzeżeniem: bardzo ostrożnie podchodzą do rewelacji o samouspokajaniu się niemowląt (bo niemowlęta się same nie uspokajają).
Negatywne skutki unikania stresu za wszelką cenę, czyli zagubienie dziecka i brak poczucia bezpieczeństwa, dotyczą najczęściej sytuacji, gdy rodzice boją się dziecku powiedzieć „nie” i boją się jego smutku i frustracji. Czasem dlatego, że czują się niedobrze z tym, że sprawiają dziecku przykrość np. poprzez kary. Starają się więc przypodobać mu, zgadzając się na różne rzeczy, na które nie mają w sobie zgody, np. na kupowanie różnych gadżetów.
W rodzicielstwie bliskości jest inaczej. Dorosły, który na ogół zaspokaja, uznaje i dostrzega potrzeby dziecka ma mniejszy problem z tym, żeby odmówić dziecku czy w inny sposób zadbać o swoje potrzeby. Wie też, że jeśli dziecko zacznie się złościć, protestować, płakać to rodzice może spokojnie je wspierać i nie musi z nim walczyć o to, kto tu rządzi.
Oczywiście to są tylko przykłady, które nie wyczerpują wszystkich sytuacji i zachowań.

19 komentarzy

  1. Pingback: - Dziulka Crew

  2. Kasia - 8 maja 2017 12:45

    Pani Agnieszko, poproszę o jakąś lekturę dla mamy 3-miesięczniaka, jak zacząć, jak sobie radzić zgodnie z zasadami rb od początku.

    Odpowiedz
    • AStein - 22 maja 2017 12:03

      Myślę, że można zacząć od księgi rodzicielstwa bliskości, albo od książki Przytul mnie mocno

      Odpowiedz
  3. Pingback: Nie zależy mi na tym, żeby moje dziecko było teraz „grzeczne”. Mam co do niego większe plany! | Makóweczki

  4. Alicja - 12 listopada 2013 01:07

    Ach, jeszcze dodam, że pisząc „kary” absolutnie nie miałam na myśli klapsów czy krzyków, bo jestem przeciwniczką wszelkiej przemocy fizycznej, czy psychicznej – w ogóle w życiu, a w szczególności wobec dzieci. Przez kary rozumiałam bardziej np. szlaban na komputer, telewizję, wyjścia z domu, itp.

    Odpowiedz
  5. Alicja - 12 listopada 2013 01:04

    Witam Pani Agnieszko, bardzo ciekawy artykuł, ja z kolei chciałabym dowiedzieć się czegoś na temat kar i nagród w rodzicielstwie bliskości. Przeczytałam, że w tym modelu wychowania się ich nie stosuje, ale nigdzie nie piszą, co w takim razie robi się, kiedy dziecko zrobi coś złego CELOWO. Jeśli nie karać, to co robić? Chodzi mi o sytuację, kiedy dziecko doskonale wiedziało, że czegoś mu nie wolno, ale świadomie złamało zakaz żeby np. sprawdzić na ile może sobie pozwolić wobec rodziców albo żeby zaimponować rówieśnikom itp. Tylko proszę nie pisać, że jak się wychowuje dziecko w duchu RB, to nie ma takich zachowań, bo z bajek już wyrosłam. 😉 Pytam trochę na wyrost, mój maluszek ma dopiero niecałe 5 miesięcy, ale wolę się przygotować. 😉

    Na razie staram się wdrażać w życie RB, jedynie poza wspólnym spaniem – boję się zwyczajnie, że z mężem możemy w nocy niechcący zrobić krzywdę maluszkowi, a jak będziemy się non stop pilnować, to się zwyczajnie nie wyśpimy, ale staramy się nadrabiać w ciągu dnia wspólnym „zaleganiem” na kanapie czy na ziemi na poduchach. I tu też moje pytanie, czy to zastąpi wspólne nocne spanie? Bo ja naprawdę sobie tego nie wyobrażam. 🙁 Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz
  6. Kasia K - 10 października 2013 00:39

    Dziekuje za artylul
    Czy idee Faber Mazlish mieszcza sie w duchu RB? Dla mnie wiele jest podobienstw np.szacunek I akceptacja uczuc dziecka. Pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz
  7. Przemek Pufal - 10 września 2013 14:12

    Tyle głupot już napisano na temat bezstresowego wychowania! A tu jasno, konkretnie i co najważniejsze – mądrze.

    Odpowiedz
  8. Sylwia - 30 sierpnia 2013 15:45

    Pani Agnieszko trafiłam na Pani stronę za pośrednictwem p. Doroty Zawadzkiej. Uzupełniłam nieco wiedzę na temat rodzicielstwa bliskości. Mam pytanie czy dla mnie jako mamy 15 latka możliwe jest jeszcze stosowanie tych zasad i czy mogłaby Pani podpowiedzieć lekturę dla mnie – mamy nastolatka. Bardzo chętnię kupię również książkę Pani autorstwa, przypuszczam, że zasady które Pani omawia są uniwersalne dla każdego wieku. Będę wdzięczna za odpowiedź. Pozdrawiam.

    Odpowiedz
    • AStein - 11 września 2013 19:26

      zawsze jest możliwe, choć pewnie będzie większym wyzwaniem, bo dziecko już starsze
      z książek mogę jeszcze polecić na przykład „Rodzicielstwo przez zabawę”, Rodzicielstwo bez nagród i kar” i książki Jespera Juula

      Odpowiedz
  9. mon - 9 sierpnia 2013 08:27

    Na początku dziękuję Pani za mentalne wsparcie:)) Jestem zwolenniczką wychowania w bliskości, codziennie staram się wdrażać je w nasze życie, ale w ostatnim czasie moja córka jest ze wszystkim na nie – z ubieraniem, myciem itd. Ma dokładnie 26 mc. Stosując ideę, że nic na siłę, i tak odnoszę porażkę. jak mam sobie z tym poradzić?

    Odpowiedz
    • AStein - 11 września 2013 19:29

      Jesper Juul mawia, że co by rodzice nie robili to i tak dziecko będzie się słuchać najwyżej w 60% sytuacji. Jeśli tyle się udaje osiągnąć to prawdopodobnie takie są możliwości jej współpracy.
      Pomocne może być też zastanowienie się na czym tak bardzo zależy córce, że mówi nie: na własnym zdaniu? robieniu czegoś ciekawszego? a może czymś jeszcze innym?

      Odpowiedz
  10. BiG m - 2 sierpnia 2013 20:48

    chciałabym, żebyś bardziej rozwinęła drugi akapit Agnieszko, bo potrzebuję wiedzy, inspiracji i zrozumienia.. Da się? 🙂

    Odpowiedz
    • Magdawro - 13 sierpnia 2013 08:22

      Również byłabym ciekawa odpowiedzi ale jeśli dobrze zgaduję pole zaangażowania autora raczej na dzieci i ich potrzeby zogniskowane jest?
      Po „ratunek zapraszam do naszej grupy Wystarczająco Dobre Matki – jak najbardziej w duchu RB a jednak z uwagą na matczyne rozterki i troski:
      https://www.facebook.com/groups/185576981498239/

      Odpowiedz
    • AStein - 11 września 2013 19:30

      chodzi o wątek ludzi, którym trudno jest wytrzymać z emocjami dziecka? postaram się kiedyś o tym więcej napisać

      może zadaj pytanie jakie ci chodzi po głowie, to postaram się odpowiedzieć

      Odpowiedz
  11. EwaD. - 1 sierpnia 2013 22:41

    Znam osobę, która usłyszała od psychologa, że nie ma wychowania bezstresowego, więc celowo stresuje swoje dzieci 🙁

    Odpowiedz
    • Magdawro - 13 sierpnia 2013 07:28

      Aż trudno uwierzyć, choć sam fakt bycia psychologiem nie otwiera monopolu na prawdę jak pokazuje ten przykład;(

      Odpowiedz
    • nvc - 9 września 2014 07:46

      Bo w sumie nie ma wychowania bezstresowego. Dziecko będzie się stresowało w nowej czy ważnej sytuacji. Czy z powodu stresu powinniśmy je od tej sytuacji odciągnąć, żeby tego stresu nie doświadczało? Nie! Musi doświadczać stresu, lęku, smutku, ale tylko w tego typu sytuacjach.

      Odpowiedz

Skomentuj!