Szkoła


 photo profil.jpg

Szkoła

robimy szkolenia na ważne tematy – seksualność

Dlaczego to ważne by szkolić profesjonalistów z tego zakresu? W naszym społeczeństwie panuje ogromny chaos w dziedzinie wiedzy na temat seksualności (i nie dotyczy to tylko dzieci). Pierwszy element tego chaosu to mylenie seksualności z seksem, czyli traktowanie seksualności jako tego, co związane ze sferą erotyczną. Seksualność to dużo szersze pojęcie, obejmujące wszystko, co związane z tym, że ludzie mają płeć. Seksualność zaczyna się przed urodzeniem – już wtedy dzieje się proces związany z rozwojem płciowości dziecka a także proces w rodzicach, związany z oczekiwaniem na dziecko i znaczeniami, nadawanymi jego płci i płciowości. Zajmowanie się tym, jak wspierać rozwój seksualny dziecka dopiero w wieku nastoletnim, to o kilkanaście lat za późno. Kiedy dziecko ma naście lat dorośli czują dużą[DALEJ>>]

kalkulator

Prosty sprzęt i wielkie emocje. Dokładnie pamiętam pierwszy z jakim miałam do czynienia – kalkulator taty.  Ogromny i na dzisiejsze standardy starodawny. Trzeba go było podłączyć do prądu, żeby działał. Można było na nim liczyć proste rzeczy. Dodawać, odejmować, mnożyć, dzielić. Ale to, po jakimś czasie robiło się nudne. Dlatego zabawa kalkulatorem dość szybko doprowadziła do sprawdzania do czego służą wszystkie niezrozumiałe na początku przyciski. Do pytań, co to jest sinus, cosinus czy logarytm. Do sprawdzania, co będzie jak się odejmie większa liczbę od mniejszej albo do szukania takiego działania, które da w wyniku liczbę z dużą ilością cyfr po przecinku. Nie wiem, ile miałam wtedy lat ale myślę, że nie więcej niż 10, bo starsze dzieci rzadko uprawiają tego[DALEJ>>]

szóstki czy zdrowie…

Dzisiaj będzie o tym obrazku:   Pomyślałam, że skoro ten przekaz okazał się ważny dla tak wielu osób, to może napiszę o tym, dlaczego jest taki ważny dla mnie. *** Zaczęło się od tego, że zobaczyłam podobny obrazek po angielsku. Jeden raz, drugi. Udostępniłam go u siebie. Okazało się to dla wielu osób ważne. Pomyślałam, że skoro tak, to może zróbmy to i w naszym języku i w naszym kraju. Miałam nadzieję, na żywy odbiór, choć nie wyobrażałam sobie, że aż taki (o ile się orientuję, o co w tym chodzi, facebook mówi mi, że obrazek obejrzało ponad 600 tysięcy osób). Oczywiście to nie jest powód podstawowy. Udostępniłam, a potem udostępniłam jeszcze raz po polsku coś, co mocno mnie dotyka[DALEJ>>]

co z tym czytaniem?

Liwia z Relacje w Centrum Uwagi zaczęła temat, a potem zrobiła się z tego dyskusja. Jak uczyć dzieci czytać? Czy wymaganie głośnego czytania od dzieci, które dopiero uczą się czytać ma sens? I moje pytanie – czy w ogóle ma sens wymaganie czytania, kiedy dziecko tego nie chce robić? Ponieważ zadeklarowałam się, że napiszę dużo na ten temat, to postaram się spełnić tą obietnicę, choć uprzedzam, że w trakcie pojawi się wiele wątków, które warto by było rozwinąć. Więc temat raczej nie zostanie wyczerpany. Chciałabym zacząć od początku, czyli od intencji. Bo dla mnie ona jest tutaj bardzo ważna i porządkuje wszystko. Czyli od tego, po co w ogóle chcemy, żeby dzieci uczyły się czytać. Kiedy rodzice mają jakieś wątpliwości[DALEJ>>]

„X” i „Y”

W 1960 roku, teoretyk zarządzania Douglas McGregor zaproponował, że firmy różnią się przekonaniami jakimi kierują się zarządzający w odniesieniu do zarządzanych. „Teoria X” to założenie, że ludzie generalnie nie lubią pracować i dlatego pracowników trzeba kontrolować i zmuszać, żeby cokolwiek zrobili. Z drugiej strony „teoria Y” twierdzi, że ludzie, którzy mają jakieś wartościowe zajęcie i są traktowani z szacunkiem, czerpią radość z tego, co robią, są dumni ze swojej pracy i aktywnie szukają wyzwań i odpowiedzialności.                                             Alfie Kohn The Homework Myth Daniel Pink napisał książkę o motywacji zatytułowaną „Drive”. Cała książka jest bardzo ciekawa, ale dzisiaj chcę się zająć[DALEJ>>]

szlaczki

Jedną z aktywności, która wydaje się być nieodzowna, w trakcie przygotowywania dziecka do pisania, są szlaczki. Wydaje się być. Jak dobrze poszukać, okazuje się, że dzieci, które dostaną taką przestrzeń, obywają się świetnie bez nich. A dlaczego w ogóle kwestionować coś, co „tak dobrze działa”, i to od wielu lat? Czy to nie jest tak, że my wszyscy, dzisiejsi dorośli, nauczyliśmy się w ten sposób? I raczej to nam nie zaszkodziło?

sztuka i rzemiosło

Napisałam, że dla przedszkolaków zajęcia dodatkowe nie są takie ważne jak wrażliwość na potrzeby dzieci. I pojawiła się wątpliwość, że przecież dzieci lubią takie zajęcia, uczą się tam różnych rzeczy itp. Więc chciałam doprecyzować, że nigdzie nie napisałam, że zajęcia dodatkowe są złe. Tylko, że są ważniejsze rzeczy. Ale pomyślałam też, że może napiszę trochę o tym, jakie zajęcia są dla dzieci fajne i pomocne, a jakie niekoniecznie. Zastrzegając, że może być tak, że te zajęcia, które niewiele wnoszą do rozwoju też są przez dzieci lubiane i dobrze. Nie wszystko trzeba od razu robić z poważną, edukacyjną intencją.

za dużo, za wcześnie

To nazwa kampanii, którą zainicjowali specjaliści od rozwoju dzieci z Wielkiej Brytanii. Too much too soon. Chcą głośno mówić o tym, że formalna edukacja zaczyna się w ich kraju wtedy, kiedy dzieci nie są jeszcze na to gotowe i kiedy im to szkodzi a nie pomaga. Chcieliby, żeby formalna edukacja zaczynała się w wieku siedmiu lat a nie czterech jak to jest obecnie. Zgadzam się z nimi całkowicie i marzy mi się, żeby osoby decydujące o kształcie edukacji w Polsce a także te, które uczą małe dzieci miały większą świadomość tego, jakie są potrzeby i możliwości dzieci. Jeśli jednak myślicie, że zamierzam napisać o tym, że sześciolatki nie powinny iść do szkoły to jesteście w błędzie.

najpierw zabawa, potem lekcje

Jest wiele przyczyn, dla których zabawa powinna być przed odrabianiem lekcji. Na pewno nie uda mi się wymienić wszystkich: • Zasada: „najpierw obowiązek, potem przyjemność” jest zasadą DLA DOROSŁYCH. Dzieci własnie dlatego tak wiele się uczą, a dorośli przedstawiciele homo sapiens są tak kreatywni, odkrywczy i inteligentni, że mają za sobą okres beztroski i zabawy. Pisze o tym Alison Gopnik w książce Dziecko filozofem – te dzieci, które dłużej zachowują się „jak dzieci”, mają jako dorośli wyższe IQ.