ile to jest długo? cz.II


 photo profil.jpg

ile to jest długo? cz.II

To jest druga część wpisu o długim, dłuższym niż średnia, karmieniu piersią.

Chciałam zacząć od tego, co pisałam ostatnio, że patrzenie na różne sytuacje, posiadanie wśród dalszych i bliższych znajomych ludzi, którzy się w określony sposób zachowują zapoczątkowuje w ludziach zmianę – zaczynają spostrzegać to, co do tej pory wydawało im się dziwne, wyjątkowe, niezrozumiałe jako coś typowego, normalnego, zwyczajnego.

Do uruchomienia takiego procesu czasem nie trzeba dużo. Myślę, że już samo czytanie tej ogromnej liczby komentarzy  (na facebooku i pod poprzednim wpisem) od mam karmiących piersią swoje 2 letnie i starsze dzieci spowodowało, że takie karmienie może budzić mniej zdziwienia.

Mnie samej po przeczytaniu tych komentarzy coraz mniej wydaje się, że pięć lat to długo 😉 Jestem więc za nie wdzięczna.

Niestety jest też proces działający w drugą stronę – w kierunku przekonywania ludzi, że karmienie piersią przeznaczone jest tylko dla niemowląt, malutkich dzieci, dla tych dzieci, które jeszcze nic innego nie mogą jeść. To przekonanie nie ma podstaw merytorycznych a jedynie kulturowe. Nie bierze pod uwagę istnienia długiego okresu przejściowego, w którym jedzenie stałych pokarmów odbywa się równolegle z karmieniem piersią.

Druga bardzo ważna rzecz, o której chcę napisać, to wsparcie ze strony otoczenia. Pozytywny stosunek do karmienia piersią dziecka, które przestało być niemowlakiem bardzo pomaga karmiącej kobiecie. A najważniejszym elementem tego otoczenia jest tata dziecka, partner mamy. Jego wspierająca postawa jest ogromnie istotna na początku karmienia, ale kiedy karmienie się nie kończy po kilku miesiącach, nadal ogromnie ważne jest to, czy partner akceptuje to, że dziecko jest karmione piersią, czy czuje się z tym dobrze, czy szanuje decyzję kobiety i dziecka.

Bycie facetem kobiety karmiącej piersią dłużej niż przewidują oczekiwania otoczenia nie jest proste. Nierzadko spotykam się z sytuacją, kiedy matka jest tak pewna swojej decyzji co do karmienia (lub jest odbierana jako bardzo pewna), że zaniepokojona rodzina i znajomi postanawiają skupić przekonywanie o szkodliwości karmienia piersią TAKIEGO dużego dziecka na tacie. Pewnie w nadziei, że jeśli jego uda się przekonać, że dziecku dzieje się krzywa, to całe karmienie się skończy.

***

Jest tu chyba pewne zderzenie między jawnymi deklaracjami a ukrytymi przekazami naszej kultury. Bo z jednej strony, każdy człowiek ma prawo do własnych granic, do decydowania o tym, co się dzieje z jego własnym ciałem, a z drugiej strony kobieta ma tego prawa jakby trochę mniej.

Tak właściwie to często po sposobie w jaki się mówi i pisze na ten temat, można dojść do wniosku, że piersi kobiety nie należą do niej. Tata wypożycza je dziecku, tata pozwala dziecku z nich korzystać. Tata odzyskuje piersi swojej kobiety, kiedy ta przestanie karmić piersią, albo się nimi z dzieckiem dzieli.

Bardzo możliwe, że jest to częściowo pozostałość po czasach, kiedy uważano za szkodliwe uprawianie seksu przez kobietę karmiącą piersią. Wtedy popularne były mamki, bo przerwanie karmienia przez kobietę rzeczywiście wiązało się z tym, że mężczyzna „odzyskiwał” do niej dostęp.

Nic dziwnego, że powstają sytuacje, gdy okazuje się, że społeczeństwo oczekuje od mężczyzny, że to on zawalczy o swoją „własność”, przy okazji ratując dziecko od zguby.

***

Chciałabym teraz napisać trochę o konkretach, czyli o zastrzeżeniach, jakie pojawiają się do karmienia piersią starszych dzieci i wątpliwościach dotyczących rzekomej szkodliwości tego karmienia.

Pojawiają się więc wątpliwości, czy tak długie karmienie nie wycieńcza kobiety, czy to nie jest tak, że ona na tym cierpi, męczy się a nie potrafi odmówić.

Myślę, że jest tu też ukryte takie założenie, że to nie matka świadomie decyduje o tym, że nadal będzie karmić swoje dziecko, ale jest do tego przez to dziecko przymuszona (bo przecież niemożliwe, żeby ktoś tego chciał).

Oczywiście równocześnie padają zarzuty, że kobieta karmi tak duże dziecko dla własnej przyjemności i zaspokaja w ten sposób własne potrzeby.

Zacznę od pierwszej kwestii. Nie każdy poświęcenie traktuje tak samo i nie dla każdej kobiety koszt karmienia 2,3 czy 4 latka jest taki sam.

Myślę, że wiele niepokojów związanych z karmieniem kilkulatków wiąże się z tym, że ludzie przekładają to, co znają (jak wygląda karmienie niemowlęcia), na to czego nie znają. Wyobrażają sobie dziecko, które na okrągło pije mleko, dostaje je na każde żądanie. Czasem też można się spotkać z sugestią, że tak duże dziecko powinno już gryźć, pić z kubka itp. Tylko, że kilkulatek karmiony piersią je normalne stałe pokarmy, gryzie, pije z kubka. Mleko nie jest jego jedynym pożywieniem.

Karmiąc piersią dziecko kilkuletnie można pić alkohol (warto tylko pić z umiarem i zadbać o przerwę między piciem a kolejnym karmieniem).

Można wyjść wieczorem z domu, można wyjechać na noc, a nawet na weekend. Dziecko doskonale rozumie, że jeśli nie ma mamy, to nie ma też piersi. To czy 2 latek zostanie z tatą czy babcią na noc lub na 2 dni nie zależy od tego, czy jest karmiony piersią, a raczej od jego relacji z osobą, z którą zostaje i jego gotowości na takie rozstanie.

Można spać bez dziecka. Nie wszystkie kilkulatki karmione piersią jedzą w nocy i nie wszystkie śpią z rodzicami. Jest wiele takich, które karmienia używają tylko do zasypiania, albo tylko do zasypiania i na dzień dobry. (Są też oczywiście takie, które są karmione częściej i takie, które zaczynają chcieć dużo więcej mleka, kiedy na przykład są chore.)

Można też oczywiście karmiąc piersią pracować. Dziecko karmione piersią można zostawić pod opieką niani lub babci. Może też takie dziecko chodzić do żłobka czy do przedszkola. O tym, że karmienie piersią nie przeszkadza w żłobku pisała Hafija.

Można dbać o siebie. Można się zdrowo odżywiać – dla siebie, nie tylko dla dziecka. Można też czasami zjeść coś „niezdrowego”.

Wysiłek organizmu kobiety na produkcję mleka jest też zupełnie inny, niż kiedy dziecko było karmione kilkanaście razy na dobę i nie jadło nic poza mlekiem.

Kilkulatka karmionego piersią można też od tej piersi odstawić, kiedy jest taka potrzeba. Przekonanie o rzekomej łatwości w przypadku odstawiania młodszych dzieci wiąże się trochę z tym, że takie większe dziecko jaśniej komunikuje swoje odczucia związane z sytuacją. Jest też bardziej sprawne fizycznie więc sięga po pierś, mówi, że chce mleka itp.

***

A teraz będzie o zaspokajaniu potrzeb. Potrzeb dwojakiego rodzaju. Związanych z bliskością i związanych z seksualnością.

Rzeczywiście w relacji matka-dziecko, rolą dziecka nie jest zaspokajanie potrzeb matki. Ono ma prawo usamodzielniać się i oddalać. Do tego celu musi trochę „zlekceważyć” jej potrzeby i obawy, żeby się od mamy (i taty) po trochu uniezależniać.

W naszej kulturze dużo bardzo jest przekazów o tym, jakie to powinności dzieci są zobowiązane rodzicom i jak to dzieci powinny odkładać na bok swoje potrzeby, żeby rodzicom było miło i żeby okazać im wdzięczność.

Nie wiem skąd pomysł, że akurat dziecko karmione piersią bardziej jest używane do takiego celu niż to nie karmione.

Chciałabym, żeby opinia publiczna bardziej zajmowała się babciami i ciociami całującymi na siłę małe dzieci, miejscami, gdzie oczekuje się od dzieci, że rozstaną się z mamą czy tatą z minuty na minutę i zrobią grzecznie pa, pa. I w ogóle całym konceptem „grzecznego dziecka”.

Natomiast na pytanie o to, jak długo dziecku potrzebna jest fizyczna i emocjonalna bliskość opiekuna odpowiedź brzmi – dużo dłużej niż to się większości wydaje. Teksty o tym, jak to roczne, półtoraroczne dziecko ma się usamodzielniać, radzić sobie samo itp. wyrastają z poważnego nierozumienia potrzeb dzieci i ich rozwoju.

Kolejny – mocniejszy – zarzut dotyczy seksualności. Trochę pomieszały się tutaj dwa rozumienia terminu seksualność. Po pierwsze dziecko od urodzenia, albo wcześniej jest seksualne, bo ma płeć. Od urodzenia też uczy się funkcjonować jako istota, która ma płeć.

Nie oznacza to jednak w żadnym wypadku, że kilkuletnie dziecko może mieć jakiekolwiek seksualne odczucia wobec kogokolwiek, a zwłaszcza w kierunku własnej matki. Oznaczałoby to, że dziecko może odczuwać popęd seksualny w wieku kilku lat. Nie może, bo popęd seksualny pojawia się dopiero w okresie dojrzewania.

Wcześniej jest fizyczna przyjemność płynąca z bliskości, ciekawość.

Bardzo namieszał tutaj Freud, który swoją koncepcją rozwoju psychoseksualnego wbił się mocno w kulturową wiedzę o dzieciach. Mimo, że teorie Freuda były przez psychologów szeroko i na wiele sposobów kwestionowane i są naprawdę tylko jednym ze sposobów patrzenia na rozwój (wcale nie jedynym ani obowiązującym), to w dziedzinie seksualności panuje kompletna nieświadomość tego. Mimo, że akurat tutaj pomysły Freuda są najbardziej nieprawdopodobne.

Powtórzę więc jeszcze raz. Kilkulatek nie odczuwa pociągu seksualnego do matki. Nie traktuje jej jako obiektu erotyczno-seksualnego, ponieważ nie tylko, nie jest w stanie odczuwać pożądania go nikogo, a zwłaszcza do własnej matki (natura chroni dzieci przed taką możliwością), ale nie jest w stanie nawet zrozumieć, co to znaczy pożądanie ani sobie tego wyobrazić.

Może owszem być zaciekawiony relacjami rodziców. Może nie rozumieć, co to znaczy ożenić się ponieważ kompletnie nie potrafi odróżnić miłości erotycznej od miłości rodzic – dziecko. Skoro więc kocha mamę a ludzie się żenią, kiedy się kochają, to wydaje mu się, że tak to się właśnie odbywa.

Co więc może wiedzieć kilkulatek o piersiach, skoro nie może traktować ich jako obiektu erotycznego? Może wiedzieć, że piersi kobiet są większe niż u mężczyzn i że to mamy mają mleko dla dzieci. I tyle. Może też zaobserwować, że piersi są tą częścią ciała, którą na ulicy chowa się pod ubraniem.

***

Czy kobieta może namawiać dziecko na dłuższe karmienie ponieważ sama odczuwa przyjemność? Teoretycznie jest taka możliwość. Choć badania pokazują, że bezpieczna więź i świadome rodzicielstwo znacznie zmniejszają prawdopodobieństwo przedmiotowego traktowania dziecka. Jeśli więc nawet byłoby to możliwe, to nie bardzo widzę sens, żeby z powodu tego, że tak się może zdarzyć uprawnione było zniechęcanie wszystkich kobiet do karmienia piersią kilkuletnich dzieci.

W dodatku jeśli ktoś używa dziecka, dla zaspokajania swoich potrzeb, to na pewno będzie to robił dalej, jak już przestanie to dziecko karmić.

Trochę moich wątpliwości budzą sytuacje, kiedy kobieta tak mocno przeżywa to, że dziecko rezygnuje z piersi, jakby to karmienie piersią zaspokajało jakąś jej ważną potrzebę. Opowiada o wielkim smutku, o obawach, że jej relacja z dzieckiem przestanie być wyjątkowa, o tym, że przestanie być niezbędna i niezastąpiona. Przy takich odczuciach warto zastanowić się, czy dziecko ma tu swobodę zrezygnowania z piersi, kiedy będzie tylko gotowe.

Chciałabym też dodać, że czym innym jest karmienie dziecka W CELU dostarczenia sobie przyjemności, a czym innym ODCZUWANIE przyjemności z karmienia dziecka.

Karmienie dziecka nie może być przez naturę pomyślane jako nieprzyjemne, bo nasz gatunek by nie przetrwał. Radość odczuwana w kontakcie z dzieckiem, przyjemność z tego kontaktu jest sposobem na to, żeby rodzice podejmowali trud opieki nad dziećmi nawet wtedy, kiedy nie mają do tego ścisłej instrukcji ani formalnego przymusu.

***

Na koniec chciałam parę słów o obawach, że karmienie piersi skrzywi w jakiś sposób karmionego kilkulatka. Spotykam się z obawami o to, jakie traumatyczne może być to, że dziecko pamięta jak było karmione.

To dość absurdalny pomysł. Dla dziecka karmionego piersią ssanie piersi nie jest obrzydliwe, tak jak dla postronnych komentatorów. Dzieci mówią raczej o tym, że pierś i karmienie kojarzy im się z bliskością i miłością. Osoby, które pamiętały swoje karmienie, z którymi się zetknęłam miały raczej dobre wspomnienia. Są też wszystkie zdecydowanie za tym, żeby dzieci były karmione tyle, ile potrzebują. Więc raczej wyszło im to na dobre.

Z chłopców karmionych piersią w wieku kilku lat wyrosną raczej troskliwi ojcowie, a nie zaburzone jednostki. Warto tu też wspomnieć, że w wielu kulturach to chłopcy są dłużej karmieni (i to czasem o dwa lata dłużej). Tak było też w dawnej Polsce.

***

Zastanawiałam się co napisać na koniec. Chyba chciałabym tu zaapelować o szacunek dla indywidualnych wyborów innych rodziców.

Jest istotna różnica między napisaniem: „ja nie chciałabym karmić tak długo” a „to już chyba nienormalne”.

16 komentarzy

  1. Pingback: Matka DKP – życie i twórczość, marzenia i wątpliwości… | Wyrodna Matka

  2. Asia - 12 listopada 2016 16:32

    Mam 2,8 miesięcznego synka. Nadal pije mleko z piersi i bez tego nie ma możliwości pójścia spać. Rano przed śniadaniem też prosi, popołudniu przed 2 godzinną drzemką również musi zatankować. Oczywiście otrzymuje normalne posiłki. Próbowaliśmy z mężem zabawić dziecko żeby je oduczyć picia z piersi. Dziecko kiedy zaczęło się upominać a mama nie nadchodziła to : wpada w złość, kopie nogami, płacze, wrzeszczy. Po napiciu się zmienia się w aniołka i znowu staje się tym grzeczniutkim dzieckiem. Ile to jeszcze potrwa? Czy wreszcie zrezygnuje i powie nie chcę już???

    Odpowiedz
    • AStein - 20 listopada 2016 21:18

      Wreszcie na pewno zrezygnuje, ale nie wiem kiedy. Chyba jednak jeśli Pani nie chce dawać piersi, to warto to dziecku powiedzieć a nie zabawiać je, bo prawie 3 letnie dziecko raczej się na to nie nabierze.

      Odpowiedz
  3. paulina - 22 lipca 2015 14:57

    „Chciałabym, żeby opinia publiczna bardziej zajmowała się babciami i ciociami całującymi na siłę małe dzieci, miejscami, gdzie oczekuje się od dzieci, że rozstaną się z mamą czy tatą z minuty na minutę i zrobią grzecznie pa, pa. I w ogóle całym konceptem “grzecznego dziecka”.”
    !!!!!!
    też o tym pomyślałam…przed moją dwulatką żłobek, gdzie jak słyszałam prawie siłą panie zabierają dzieci rodzicom…dla całej rodziny to dobry pomysł (wiadomo…pieniądze;) a ja mam masę wątpliwości. adaptacja…całe 2h (!!!) z rodzicami w żłobku…faktycznie „świetnie” można poznać opiekunki i się z nimi oswoić:((((
    i oczywiście wszyscy wokół którzy wiedzą, że jeszcze córcia pije ode mnie przekonują, że teraz najwyższy czas odstawić…sama już zaczęłam tak myśleć, choć intuicja podpowiada mi inaczej, ale zupełnie nie wiem jak to pogodzić (tj. dalsze picie i żłobek), kiedy dla córci moje mleko to jest jednak główne picie – z jedzeniem jest lepiej;)
    chciałabym, żeby faktycznie ludzie zajmowali się bardziej sobą…komentarze w stylu „taka duża a jeszcze pije od mamy” mnie denerwują, a córcię dezorientują chyba…
    myślałam, że uda nam się odstawić naturalnie, ale mam wrażenie jakby młoda piła teraz nawet więcej ode mnie (może gdzieś już wyczuwa niedługi koniec?:(
    czy jest możliwe zakończenie karmienia przez matkę w sposób łagodny dla dziecka??? stopniowe wycofywanie się z karmień się u nas nie sprawdziło – doszliśmy do dwóch dziennie (rano i wieczorem), przy pierwszej chorobie – wróciło właściwie picie na żądanie i tak zostało…każda próba zastąpienia mleka czymś innym (zwłaszcza w nocy) kończy się przeraźliwym płaczem (a co gorsze, gdy mnie nie ma – np. przez 3-4 h, nawet w upały, córcia niespecjalnie chce pić coś innego) choć pije wodę, sok, herbatę, ale tylko od czasu do czasu…
    a co do całowania, głaskania…musieliśmy tłumaczyć pani w żłobku, że córka nie lubi, bo gdy ją głaskała po buzi, młoda się odsuwała;) ale my ją uczymy, ze gdy nie ma ochoty, żebym np.. ja ją głaskała, czy całowała – mówi „nie” i to się sprawdza;)

    Odpowiedz
    • AStein - 22 lipca 2015 16:27

      Mam poczucie, że w żłobku córka wypracuje sobie jakiś sposób gaszenia pragnienia taki, jaki będzie tam dostępny. Zaufałabym jej i paniom, że dadzą sobie radę.
      Łagodne zakończenie karmienia oczywiście jest możliwe. Wystarczy poczekać dostatecznie długo aż dziecko będzie do tego gotowe.

      Odpowiedz
    • Ania - 19 sierpnia 2016 11:55

      Myślę, że z racji tego, że cycek jest ostoją spokoju to oddawanie dziecko do zlobka i utrata cycka to podwojny dramat dla dziecka…dziecko sie dostosuje, pewnie ale po co odbierać mu wszystko na raz, niech ma tego cycka rano i wieczorem chociaż. A lgnie do ciebie bo jest steskniona i to jest normalne, dlatego odstawienie od piersi w tym okresie nie jest najlepszym pomysłem dasz radę 😀

      Odpowiedz
  4. anna - 16 czerwca 2015 20:58

    Witam, mama pytanie odnosnie karmienia w ciązy. Mam córkę 2.5 lat i jestem w ciazy w 2 miesiacu. Szukałam informacji na ten temat. wszedzie porusza sie temat długiego karmiena lae nikt nie porusza tej kwestii. Chciałąbym dalej karmić ale nie wiem czy to nie wpłynie negatywnie na póód. Jka narazie wyniki moich badan sa wporzadku. Prosze o odpwoeidz.

    Odpowiedz
    • AStein - 8 lipca 2015 20:49

      Można karmić w ciąży. Jeśli wszystko dobrze przebiega. Czasem tylko dzieci nie chcą już pić bo mleko zmienia smak.

      Odpowiedz
      • Anna - 2 sierpnia 2015 01:42

        Potwierdzam – można karmić w niepowikłanej ciąży. Karmiłam starszego syna do 5. roku życia – całą ciążę z trzecim dzieckiem i jeszcze ponad rok po urodzeniu jego młodszego braciszka. Mojego starszego syna nie zraziła siara, a ja uniknęłam nawału pokarmu – laktacja po porodzie przebiegła tym razem bardzo spokojnie. Osobiście wiążę to właśnie z posiadaniem „żywego laktatora”.

    • Anna - 25 lipca 2015 01:53

      Można karmić starszaka w ciąży, jeśli tylko ciąża nie jest zagrożona (obserwować, czy karmienie powoduje skurcze) i zarówno starszakowi, jak i mamie to odpowiada. Jeśli karmienie będzie odbywać się do rozwiązania, to tylko po narodzinach należy bezwzględnie przestrzegać tego, że to noworodek ma przy piersi pierwszeństwo. Znam kilka mam, które nie przerwały karmienia starszego dziecka w ciąży, ani po ciąży. Sama też tak chciałam zrobić, karmić w ciąży, a po rozwiązaniu dwójkę, ale pod koniec II trymestru mleka było trochę mniej, starszak coraz bardziej niedelikatny, a piersi w ciąży za to coraz bardziej wrażliwe, a ja… humorzasta, więc odstawiłam starsze dziecko po ukończeniu 13 miesiąca. Powiem szczerze, że trochę żałuję, że go odstawiłam, mogłam mu chociaż raz na kilka dni pozwolić. Wiem, że to było dla niego ważne.

      Odpowiedz
  5. Gosia - 24 maja 2015 22:26

    Ależ się cieszę z tej drugiej części. Szczególnie z rozpracowania tych konkretnych zarzutów. Dziękuję!

    Odpowiedz
  6. JMałgo - 10 maja 2015 12:12

    Dziękuję za ten tekst. Balsam dla mnie i mych wątpliwości zasiewanych i podsycanych przez otoczenie.
    Czasem czuję, że coś jest w porządku, że jest, jak ma być, ale nie umiem tego wyrazić. Przeczytałam powyższe i to jest właśnie to.

    Otoczenie zużywa dużo energii na ocenianie długiego karmienia i namawianie lub żądanie do zaprzestania.
    Im dalej ktoś jest od samego siebie, tym większym jest przeciwnikiem długiego karmienia. Zresztą i każdej sytuacji odbiegającej od kulturowej „normy”.

    Znam dwóch mężczyzn w wieku 50+, którzy byli karmieni piersią do 5 lat. Są to prawdziwi, wspaniali mężczyźni, partnerzy i ojcowie. Nie muszą nikomu niczego udowadniać. Ciekawe, czy to ma związek z ich (jak mniemam) wyborem odstawienia się od piersi i zakończeniem tego etapu więzi we własnym tempie.

    Jeszcze raz dziękuję za poruszenie tego tematu i za pokazanie go w taki sposób.

    Odpowiedz
  7. Izi - 6 marca 2015 10:13

    A mnie nurtuje inna sytuacja co jesli takie prawie czteroletnie dziecko prosi tez o piers w celu regulowania emocji. Czy to nadal norma czy cos zostało przegapione?

    Odpowiedz
    • AStein - 9 marca 2015 08:43

      to zależy od szerszego kontekstu
      czy to jedyny sposób radzenia sobie z emocjami?
      czy rodzice mają również inne pomysły na regulowanie emocji dziecka?
      jak sami rodzice radzą sobie ze swoimi emocjami?

      Odpowiedz
  8. MMM - 5 marca 2015 10:41

    „Trochę moich wątpliwości budzą sytuacje, kiedy kobieta tak mocno przeżywa to, że dziecko rezygnuje z piersi, jakby to karmienie piersią zaspokajało jakąś jej ważną potrzebę. Opowiada o wielkim smutku, o obawach, że jej relacja z dzieckiem przestanie być wyjątkowa, o tym, że przestanie być niezbędna i niezastąpiona. Przy takich odczuciach warto zastanowić się, czy dziecko ma tu swobodę zrezygnowania z piersi, kiedy będzie tylko gotowe.”

    W takim wypadku mam wrażenie, że karmienie nie jest jedynym polem, na którym te matczyne obawy i niezaspokojenie mogą się rozwijać. Kobieta (rodzic) która tak przeżywa dorastanie swojego dziecka będzie przeżywać także i inne oznaki dojrzewania dziecka, nie tylko rezygnację z mleka mamy, i na wiele sposobów może próbować „zatrzymać czas” i traktować swoje dziecko jako młodsze niż w istocie, ograniczać niezależność dziecka. To chyba nie jest zdrowa relacja.

    Odpowiedz

Skomentuj!