NVC czyli co


 photo profil.jpg

NVC czyli co

To jest wpis – wspomnienie. Napisałam go 4 lata temu, o tej mniej więcej porze roku. A ponieważ widzę, że dużo osób go udostępnia postanowiłam go wstawić tutaj, żeby nie zginął.

Napisałam, żeby pamiętać, że NVC to nie jest prześciganie się w byciu miłym i fajnym.

***

Rok temu kończył się roczny trening NVC, w którym brałam udział. To był intensywny czas. Pełen emocji, miłych, ale głównie trudnych. Dużo się nauczyłam i dużo się o sobie dowiedziałam.

Między innymi w praktyce zobaczyłam na czym polega NVC. Zobaczyłam też i poczułam ile bólu i łez potrzeba było czasem, żeby uczestnicy treningu (w tym ja) zrozumieli, że NVC to nie zawsze jest to, co im się wydaje, że jest.
NVC to nie jest bycie miłym i poświęcanie się dla innych. To nie jest dbanie o wszystkich dookoła. To nie jest bycie miłosiernym samarytaninem i dobrą ciocią.
Nie jest też trikiem, metodą na szybkie osiąganie swoich celów. Ani szybką metodą na to, żeby ludzie robili to, czego chcemy.
NVC jest sposobem życia, który można praktykować jeśli się tego chce. Kto podejmuje taką decyzję jest adeptem. I będzie adeptem przez cały czas. Nawet osoby, które praktykują NVC od wielu lat, dalej się uczą i dalej się rozwijają. W środowisku NVC jest wprawdzie certyfikat przyznawany przez CNVC – organizację założoną przez Marshalla Rosenberga, ale nawet ci certyfikowani trenerzy są adeptami, tylko bardziej zaawansowanymi w tej drodze. Nie ma ekspertów i świętych duchów. Nie ma takich, którzy wiedzą wszystko i najlepiej. Także dlatego, że w każdym człowieku jest przestrzeń na własne emocje i potrzeby. Nawet sam Marshall Rosenberg nie wie lepiej od ciebie czego potrzebujesz i co czujesz.
NVC mówi między innymi (to było BARDZO trudne):
Jesteś odpowiedzialny tylko za WŁASNE emocje i potrzeby. Jesteś wolny. NIE MUSISZ zaspokajać potrzeb innych. Ale nikt nie zaspokoi twoich potrzeb. Ludzie nie zaspokajają swoich potrzeb, tylko mogą się nawzajem wspierać.
Jeśli chcesz, możesz poprosić kogoś, żeby pomógł ci w zaspokojeniu twojej potrzeby, ale to tylko jedna ze strategii. Druga osoba nie jest jedyną możliwością zaspokojenia potrzeby. Jeśli będziesz tak to widzieć to ta druga osoba prawie na pewno powie „nie”.
To jest bardzo ważne w NVC: ja CZUJĘ, bo ja POTRZEBUJĘ. Nie czuję, że zła, smutna, wściekła BO TY. To ja odpowiadam za własne uczucia i za moje niezaspokojone potrzeby. Jeśli mówię ci, że MUSISZ zrobić to, o co proszę, bo potrzebuję CIEBIE, TWOJEJ BLISKOŚCI, KONTAKTU Z TOBĄ, to właśnie wtedy traktuję cię przedmiotowo i odmawiam ci wolności i autonomii.
Jeśli chce praktykować NVC to traktuję każdą sytuację jako okazję, żeby zastanawiać się na MOIMI uczuciami i potrzebami, a nie nad tym, co inni ludzie POWINNI zrobić inaczej, żebym ja się lepiej czuła. Inni ludzie nie muszą dbać o moje potrzeby. To ja mogę o nie dbać, jeśli podejmę tą odpowiedzialność.
NVC nie jest gwarancją na to, że wszystko będzie słodko i miło. Że nie będzie bólu i łez. Wręcz przeciwnie, NVC uczy jak przyjmować swój ból z wdzięcznością i traktować go jako wskazówkę co do naszych niezaspokojonych potrzeb. Jak zamiast odbijać piłeczkę w kierunku tego, kto nas rani mówić: to mnie bolało, bo MOJA potrzeba bezpieczeństwa i wspólnoty nie została zaspokojona.
NVC to nie są okrągłe zdania, które można przeczytać w książkach o NVC, albo usłyszeć w czasie wykonywania ćwiczeń. One są jak kijek do nauki jazdy na rowerze. Używa się ich po to, żeby przestawić sobie pewne rzeczy w głowie. Jeśli się tego nie zrobi, same słowa nie zadziałają. Jeśli się zaczyna praktykować NVC w sercu znajduje się słowa, które brzmią naturalnie i prosto. Czasem słowa wcale nie są potrzebne.
Na pewno można by napisać dużo więcej. Ale moja potrzeba jasności, komunikacji i pisania o NVC na ten moment została zaspokojona.

Skomentuj!