o pochwałach


 photo profil.jpg

o pochwałach

Rozwój daje radość.

Osiągnięcie jakiegoś nowego etapu rozwoju, pokonanie jakiejś trudności, zdobycie nowej umiejętności zawsze jest przyjemne. Dziecku, któremu coś się udaje, potrzeba kogoś, z kim może się swoim sukcesem podzielić, z kim można razem świętować. Ale niekoniecznie potrzebuje kogoś, kto oceni, że to, co dziecko zrobiło, było dobre i właściwe. Bo niestety badania pokazują, że taka ocena działa zniechęcająco.

Dziecko, które pochwalimy za rysowanie siądzie następnym razem mniej chętnie do rysowania, bo pomyśli sobie „widocznie to nie jest aż takie fajne, skoro rodzice robią taki wysiłek, żebym się tym zajmował”. Przecież nikt nie chwali dziecka za to, że ładnie zjadło czekoladę albo ładnie obejrzało bajkę (chyba, że w sensie, że nie pomazało tą czekoladą ściany).

Dlatego w pewnym badaniu dzieci, które zostały pochwalone za wypicie nieznanego im napoju, w efekcie lubiły go mniej niż te, które nie zostały pochwalone.

Pochwała może też sprawić, że zmieni się sposób, w jaki dziecko patrzy na siebie. Za każdym razem, kiedy chwalimy dziecko za to, że było miłe, ono samo czuje, że bycie miłym nie jest jego normalnym zachowaniem, a czymś wyjątkowym. I coraz mniej chętnie robi różne miłe rzeczy. Albo robi je dlatego, żeby uzyskać pochwałę, a nie dlatego, że chce troszczyć się o innych.

I to właśnie jest praise junkie, czyli osoba uzależniona od pochwał. Nie ten, kto lubi być chwalony (bo prawie każdy lubi). Tylko ten, kto jeśli nie zostanie pochwalony czuje, że jest do niczego. A jak robi coś, to nie zastanawia się nad tym, czy daje mu to satysfakcję, tylko nad tym, czy ktoś to doceni i pochwali. A przez to jest w swoich działaniach mniej odważny i twórczy. A także ten, który poprzez pochwały odebrał komunikat, że musi cały czas być super, bo inaczej będzie do niczego. I żyje w ogromnym lęku, że nie sprosta swojemu super wizerunkowi.

Jest bardzo wiele badań dotyczących różnych skutków pochwał, nagród itp. Niestety najfajniejsza (moim zdaniem) książka, która je zbiera, Punished by reward Alfiego Kohna nie jest dostępna po polsku. („Punished by reward” znaczy: ‘ukarani za pomocą nagród’).

Chwalimy dzieci, bo wydaje nam się, że to jest im potrzebne. Najczęściej jednak dzieci potrzebują nie naszych ocen, ale naszej bezwarunkowej miłości i zainteresowania, bez względu na to, czy jest je za co chwalić.

4 komentarze

  1. Pingback: „DZIĘKI” zamiast pochwały

  2. Monika - 1 grudnia 2014 14:40

    Zgadzam się z Pani wypowiedzią i bardzo chciałabym ją zastosować w praktyce, jednak nie wiem, co w takim razie mówić córce (2,5 roku), której taniec, rysunek, to jak bawi się z braciszkiem (8 miesięcy), jak udało jej się kolejny raz samej rozebrać, itp. naprawdę mi się podobają. Dodam, że nie chwalę jej dla samej pochwały, tylko kiedy rzeczywiście jestem z niej dumna.

    Odpowiedz
    • AStein - 19 grudnia 2014 22:01

      To trudne dla dziecka, kiedy rodzic jest dumny. Bo ono często nie czuje w tym swojej zasługi. Ale czuje presję, żeby tej dumy nie zawieść.
      Czy można być dumnym z dziecka przez cały czas? Bez względu na to, czy mu się udało czy nie?

      Odpowiedz
  3. Pingback: Moje dziecko nie powie „nie jestem ścisłowcem”, a Twoje? | Mataja

Skomentuj!