…ile nas sprawdzono. (to Wisława Szymborska)

Miałam taki moment jakiś czas temu, że coraz mniej chętnie chodziłam na place zabaw z moim dzieckiem. Wiem, że podobnie ma wiele osób, z którymi o tym rozmawiałam.
Trudno jest siedzieć wśród innych rodziców i słyszeć jak odzywają się do dzieci, jak je traktują. Napisano już o tym niejeden tekst więc ja dzisiaj o czymś innym.

Napisałam, że było mi trudno… Teraz jest już łatwiej. Rzadziej chodzę na plac zabaw, bo moje dziecko jest starsze. Ale zdarzyło się coś jeszcze innego. Moja praca sprawia, że coraz lepiej poznaję rodziców. I to nie tylko w taki wyrywkowy sposób, jak na placu zabaw. Albo kiedy jadę z kimś autobusem. Albo kiedy widzę jak przyprowadza dziecko do przedszkola.
Poznaję rodziców, kiedy przychodzą do mnie o pomoc, rozmawiam z nimi, opowiadają mi o swoich emocjach, doświadczeniach.
I prawda jest taka, że poznaję też lepiej siebie.

Wiem, ile razy usłyszałam od rodziców na spotkaniach czy warsztatach: ty to pewnie nigdy się nie denerwujesz, nie krzyczysz, nie czujesz, że już dłużej nie wytrzymasz. I wiem, że to nieprawda. I mówię o tym, kiedy ktoś o to pyta.

Jest mi dużo łatwiej w kontakcie z innymi rodzicami, kiedy spotykam ich przez krótką chwilę, bo wiem, że zawsze widzę tylko mały wycinek ich rzeczywistości. Że nawet, kiedy z nimi długo rozmawiam, dalej znam tylko wycinek. Gdyby ktoś próbował oceniać moje rodzicielstwo po takim wycinku, to pewnie też kilka razy zobaczyłby coś, co świadczyłoby o tym, jaka jestem niewrażliwa, nieempatyczna i tak dalej.

Wiem, że zawsze widzę tylko kawałek życia drugiego człowieka. Malutki fragment. Nie wiem wszystkiego. Podobnie jak nie wiem wszystkiego o sobie. Nie wiem jak mogłabym się zachować, gdybym była w podobnej sytuacji. Podobnej nie tylko zewnętrznie ale emocjonalnie.

Pomaga mi też bardzo to, jak patrzę na rzeczywistość. Staram się pamiętać, że:

We wszystkich dyskusjach. O karmieniu piersią i nie piersią. O rodzeniu naturalnie i przez cesarskie cięcie. O karaniu i chwaleniu. O robieniu tak, albo inaczej. Mnóstwo takich dyskusji ostatnio.

Staram się pamiętać:

„Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono”

Inbal Kashtan powiedziała kiedyś, że jeśli patrzysz na zachowanie drugiego człowieka i nie widzisz w nim piękna jego niezaspokojonych potrzeb, które stara się zaspokoić, to nieuważnie patrzysz. Widzisz tylko strategie. Tylko to, co na wierzchu.
Więc staram się pamiętać, że jeśli mam ochotę krytykować, oceniać, jeśli czuję złość, to jest duża szansa, że patrzę tylko po wierzchu.

I to jest moje postanowienie na ten rok. Żeby widzieć, a nie tylko patrzeć.

8 Responses

    1. staram się umieszczać je tutaj, choć nie zawsze mi wychodzi
      czasem dla tego, że miejsca kończą się szybciej niż zdążę napisać jakieś info

      można też śledzić facebooka

  1. …”Inbal Kashtan powiedziała ………..i nie widzisz w nim piękna jego niezaspokojonych potrzeb, które stara się zaspokoić…” —– piękna? Hmmmm… Ja powiedziałabym „tragedii” i szkoda tylko, że świadomość tego w naszym społeczeństwie jest tak niewielka.

    1. to, że ludzie mają potrzeby, które próbują zaspokoić jest piękne

      tragedią bywa to, jakie strategie wybierają na zaspokojenie swoich potrzeb, albo że w ogóle nie wiedzą, czego potrzebują

  2. podoba mi się ten cytat na końcu, nie znałam, postaram się pamiętać.

    zastanawia mnie jeszcze kwestia winy i odpowiedzialności jako przeciwieństw, znajdę o tym gdzieś tu więcej?

    1. cytat to fragment wiersza Wisławy Szymborskiej – napisałam na początku

      nie wiem czy o winie i odpowiedzialności jest coś więcej bo trochę to sama wymyśliłam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *