Previous
Next

sztuka i rzemiosło

Napisałam, że dla przedszkolaków zajęcia dodatkowe nie są takie ważne jak wrażliwość na potrzeby dzieci. I pojawiła się wątpliwość, że przecież dzieci lubią takie zajęcia, uczą się tam różnych rzeczy itp.

Więc chciałam doprecyzować, że nigdzie nie napisałam, że zajęcia dodatkowe są złe. Tylko, że są ważniejsze rzeczy.

Ale pomyślałam też, że może napiszę trochę o tym, jakie zajęcia są dla dzieci fajne i pomocne, a jakie niekoniecznie. Zastrzegając, że może być tak, że te zajęcia, które niewiele wnoszą do rozwoju też są przez dzieci lubiane i dobrze. Nie wszystko trzeba od razu robić z poważną, edukacyjną intencją.

Dziś będzie o zajęciach plastycznych (szeroko rozumianych).

Jakie więc mogą z nich być pożytki? Liczne. Wymienię cztery najważniejsze. A potem napiszę co jest potrzebne, żeby te funkcje zajęć plastycznych zaistniały. No więc: dziecko na zajęciach plastycznych może – pomagać sobie z rozładowywaniu i wyrażaniu emocji, ćwiczyć samoregulację i funkcję wykonawczą, rozwijać się artystycznie oraz przygotowywać się do nauki pisania.

Żeby wyrażać i rozładowywać emocję dziecko na zajęciach plastycznych potrzebuje:

– materiału, który daje duże możliwości wyboru sposobu działania

– swobody i wolności, także w tym kiedy zaczyna i kończy działanie

– pozwolenia na to, żeby bardziej eksplorować niż dążyć do uzyskania jakiegoś konkretnego efektu

– pozwolenia na to, że się pobrudzi

– często materiałów, które dobrze zna i którymi już umie się posługiwać

– niewartościującej uwagi dorosłego

W funkcji regulatora emocji bardzo dobrze sprawdzają się tworzywa przekształcalne. Piasek i różne ziarna. Woda. Masy plastyczne.

Nie można się nimi „źle” bawić (póki nie dzieje się nikomu krzywda). Przesypywanie, gniecenie, przelewanie są tak samo cenne jak ulepienie czegoś. A czasem nawet bardziej.

 

Żeby ćwiczyć funkcję wykonawczą, koncentrację, samoregulację dziecko potrzebuje:

– swobody i wolności

– inspirującego materiału

– czasem rozmowy o tym co robi, co planuje zrobić, co chce wyrazić przez swoją pracę

– niewartościującej uwagi

Koncentrację ćwiczy się najłatwiej gdy dziecko zatapia się w pracy. A nie wtedy, kiedy słyszy „skoncentruj się”.

 

Żeby pracę dziecka można było nazwać sztuką dziecko potrzebuje:

– swobody

– materiału, który daje możliwość wyboru – biała kartka jest tu dużo lepsza niż gotowy wzór lub wykonywanie gotowej instrukcji

– dużej przestrzeni

– pozwolenia na brudzenie się, często sztuka rozszerza się poza pracę i dziecko przyozdabia siebie

– dorosłych którzy powstrzymają się od oceniania, zwłaszcza w kategoriach „ładne – brzydkie” i od poprawiania

– samodzielności (przeraża mnie, że to muszę pisać, ale za dużo widziałam dorosłych, które robią pracę dziecka za dziecko, żeby mu pomóc i żeby było ładniej)

– zgody na to, że dziecko bardziej ceni działanie niż końcowy efekt (i w związku z tym może pracę wyrzucić do kosza trzy minuty po zakończeniu jeśli taką ma ochotę)

 

A przygotowanie do nauki pisania?

– swoboda, wolność itp

– duża kartka jest lepsza niż mała

– czysta kartka jest lepsza niż z gotowym zadaniem

– zanim dziecko coś zrobi na kartce może lepić, ugniatać, bawić się błotem itp

– kartka pionowa jest lepsza niż płasko leżąca na stole

– na początku dziecko potrzebuje rozwijać obie ręce, nie tylko tą, którą będzie pisać

– kolejność narzędzi plastycznych jest następująca: farby – ręka, gruby pędzel (może być do golenia), kreda, gruba kredka (w kształcie kamienia), pastele i dopiero potem kredki, flamastry, ołówek (w między czasie plastelina, masa solna, itp)

– dobrze jest unikać cienkich narzędzi do pisania dopóki dziecko nie ma prawidłowego chwytu (trzy palce na ołówku – kciuk, wskazujący i środkowy), bo jego zmiana jest dużo trudniejsza

– szczególnie mało wnoszą kolorowanki, są w ogóle niepotrzebne, jak dziecko je lubi może kolorować, ale jeśli nie chce i nie lubi naprawdę nie będzie miało z tego żadnego pożytku

 

Announce

New
arrival

2019 collection

Let’s face it, no look is really complete without the right finishes. Not to the best of standards, anyway (just tellin’ it like it is, babe). Upgrading your shoe game. Platforms, stilettos, wedges, mules, boots—stretch those legs next time you head out, then rock sliders, sneakers, and flats when it’s time to chill.