antyporady
Często rodzice, którzy do mnie przychodzą, mówią, że mają kłopot z jakimś zachowaniem dziecka. Próbowali wszystkiego i nic to nie daje (albo jest coraz gorzej). Moją pierwszą radą jest zazwyczaj propozycja, żeby przestali na dane zachowanie zwracać uwagę, a zamiast nim zajęli się dzieckiem. Czasem nawet proponuję, żeby zachęcali dziecko do „kłopotliwego” zachowania. Najczęściej nie ma potrzeby, żeby robić z tym coś więcej. Dlaczego taka „głupia” rada tak świetnie działa?
