Rodzicielstwo bliskości może czerpać wiele z pracy nieżyjącej już polskiej psycholog Hanny Olechnowicz. Jej podejście do relacji z dziećmi, rozumienie potrzeb dzieci, także tych z wyzwaniami rozwojowymi są dla mnie nieustanną inspiracją.

Jednym z terminów używanych przez Olechnowicz było pojęcie „apetytu na rozwój”, na określenie takiej sytuacji, kiedy system więzi i bezpieczeństwa i potrzeby z nim związane są tak zaspokojone, że pojawia się w dziecku chęć eksploracji, rozwoju i uczenia się. Olechnowicz pisała, że każde dziecko ma potencjał do rozwoju, każde może mieć pragnienie wzrastania, o ile zostaną spełnione warunki do tego, żeby czuło się bezpiecznie.

Dzisiaj na Konferencji Psychoterapeutycznej Trzech Sekcji mówiłam o tym, że rodzice też potrzebują mieć swój własny „apetyt na rozwój”, żeby być dobrymi rodzicami. I o tym, jak ten naturalny apetyt w nich uruchamiać.

 

Apetyt na rozwój to nie sposób na zmianę rodzica w idealnego. To bardziej sposób na towarzyszenie mu w wypełnianiu bardzo ważnego zadania jakiego się podjął.

Ale to dużo skuteczniejszy sposób niż krytykowanie i szukanie nieprawidłowości i dyrektywne decydowanie: musisz, powinieneś, nie wolno.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *