za dużo, za wcześnie
To nazwa kampanii, którą zainicjowali specjaliści od rozwoju dzieci z Wielkiej Brytanii. Too much too soon. Chcą głośno mówić o tym, że formalna edukacja zaczyna się w ich kraju wtedy, kiedy dzieci nie są jeszcze na to gotowe i kiedy im to szkodzi a nie pomaga. Chcieliby, żeby formalna edukacja zaczynała się w wieku siedmiu lat a nie czterech jak to jest obecnie. Zgadzam się z nimi całkowicie i marzy mi się, żeby osoby decydujące o kształcie edukacji w Polsce […]
miłość i jak ją zmierzyć
Zdarza się, że pod artykułem na temat sposobów budowania więzi pomiędzy rodzicami a dziećmi pojawia się komentarz: przecież ja kochałam moje dziecko od razu jak się urodziło. W domyśle jak rozumiem: czy pisząc o wzmacnianiu więzi i budowaniu relacji chcesz mi zarzucić, że słabo kocham swoje dziecko? Jestem mamą prawie, prawie już dziesięciolatka. Kocham mojego syna. Moja miłość do niego jest mocniejsza i dojrzalsza z każdym dniem. Coraz lepiej go rozumiem, coraz więcej […]
źródła intuicji
Podejmowania dobrych decyzji można się nauczyć tylko podejmując decyzje. To zdanie Alfiego Kohna pewnie wielu z Was słyszało, albo czytało wcześniej. Dzieci uczą się radzić sobie w różnych sytuacjach wtedy, kiedy dostają na to przestrzeń. Kiedy mają wokół siebie dorosłych, którzy wiedzą, że nauka wiąże się z tym, że najpierw coś nie wychodzi, zanim zacznie wychodzić. Dzieciom jest łatwiej się rozwijać, kiedy mogą działać autonomicznie i próbować samodzielnie […]
odpowiedzialność
Kiedy człowiek mówi A, warto również powiedzieć B. Skoro więc rodzicielstwo to rozwój, to dla mnie z rozwojem nierozłącznie związane jest pojęcie odpowiedzialności. Jak ogromnie wykrzywiono znaczenie tego słowa w naszej kulturze. Jak często mówimy do dzieci, partnerów, współpracowników „bądź odpowiedzialny” rozumiejąc przez to „rób to, czego JA od ciebie oczekuję”, a czasem nawet „rób to, co ci każę”. Tymczasem pierwszym podstawowym warunkiem zaistnienia odpowiedzialności jest autonomia i przestrzeń na dokonywanie […]
tak jak lubię
Będzie znowu o rodzicielstwie bez nagród i kar, bo mam za sobą fajny warsztat a dzisiaj wizytę w telewizji. I dochodzę do wniosku, że dla mnie osobiście najważniejszym argumentem za tym, żeby nie stosować nagród i kar jest możliwość rozwoju. Zdarza mi się usłyszeć, że proponując rezygnację z kar stawiam przed rodzicami ogromne wymagania, że w takim sposobie wychowania rodzic musi ciągle zastanawiać się co zrobić, wymyślać nowe sposoby, szukać rozwiązać. Ciągle MUSI się uczyć czegoś […]
apetyt na rozwój
Rodzicielstwo bliskości może czerpać wiele z pracy nieżyjącej już polskiej psycholog Hanny Olechnowicz. Jej podejście do relacji z dziećmi, rozumienie potrzeb dzieci, także tych z wyzwaniami rozwojowymi są dla mnie nieustanną inspiracją. Jednym z terminów używanych przez Olechnowicz było pojęcie „apetytu na rozwój”, na określenie takiej sytuacji, kiedy system więzi i bezpieczeństwa i potrzeby z nim związane są tak zaspokojone, że pojawia się w dziecku chęć eksploracji, rozwoju i uczenia się. Olechnowicz […]
odpowiedzialność
Jesteśmy odpowiedzialni tylko za to, na co mamy wpływ. A więc tak naprawdę tylko za nasze działania. Dziecko nie jest „produktem” rodziców, nie jest też ich własnością. Jest odrębnym człowiekiem z własnym charakterem, temperamentem, upodobaniami, sposobem poznawania świata. Nie jesteśmy odpowiedzialni za to, jakie nasze dziecko będzie, kiedy dorośnie, bo nie zależy to tylko od nas.
czy rodzicielstwo jest trudne?
No właśnie. Według mnie raczej nie. To bardziej my, dorośli, utrudniamy je sobie często zupełnie niepotrzebnie. Czy rodzicielstwo jest wyzwaniem? Każdego dnia. Czy jest najbardziej rozwojowym zajęciem na świecie, przy którym nie można się długo nudzić? Oczywiście. A jeśli jeszcze macie wątpliwości (to dobrze, że macie, bo rodzicielstwo to też kwestionowanie pozornych oczywistości ;), to mam dla was parę praktycznych, choć pewnie niepopularnych rad:
wybaczenie
Gdybym jeszcze raz mogła urodzić i wychowywać moje dziecko od początku… Pewnie wiele rzeczy zrobiłabym inaczej. Pewnie na wiele spraw patrzyłabym inaczej. Ale zdaję sobie też sprawę, że patrzę na to wszystko inaczej właśnie dlatego, że przez ostatnie kilka lat mój syn (i inne dzieci i ich rodzice) nauczył mnie tak wiele o dzieciach, rodzicielstwie i o ludziach w ogóle.
neuropsychologia
Dzięki obecnym możliwościom podglądania mózgu w czasie pracy mamy coraz więcej jasnych odpowiedzi na pytania dotyczące różnych rodzicielskich dylematów. Wiemy, ile hormonów stresu uwalnia się do krwi dziecka, które płacze w samotności. Albo że ból fizyczny i psychiczny w przypadku dziecka aktywuje dokładnie ten sam obszar w mózgu. Wiemy, że małe dzieci nie są zdolne do takiej samoświadomości i wyrachowania, jakie im często przypisujemy.
