Pochwała a informacja zwrotna
Dzisiaj dalszy ciąg wątku o chwaleniu i reagowaniu na to, co robią dzieci. Dziś, dla odmiany, zachęcam Was do przyjrzenia się bliżej dorosłym. Chciałam pokazać, że to, o czym piszę, nie dotyczy tylko dzieci. Że nie trzeba się domyślać, co dzieciom robią różne rzeczy, bo można to zobaczyć i tego doświadczyć. Że nie trzeba czekać aż dzieci dorosną, żeby sprawdzić, jakie są długoterminowe efekty chwalenia lub nie, bo to doskonale widać po dzisiejszych dorosłych.
Brak pochwał to nie brak emocji i zainteresowania
Mam poczucie, że uchwyciłam coś, co może stać za wieloma wątpliwościami związanymi z niechwaleniem. Wiele osób wyobraża sobie, że to obojętna i chłodna postawa. Mają doświadczenie niebycia chwalonymi wynikające z ciągłego nie bycia wystarczająco dobrymi, żeby zasługiwać na pochwałę. Albo doświadczenie obojętności i braku kontaktu. To nie o takie niechwalenie chodzi.
Co zamiast pochwał?
Dzisiaj myślę o definicyjnej władzy uprzywilejowanych. Kiedykolwiek w jakiejś społeczności jest grupa, która ma władzę, przewagę, większość itp. jednym z elementów tej przewagi jest możliwość definiowania tego co normalne, prawidłowe, zdrowe i poprawne. Tak jest też z władzą dorosłych nad dziećmi. To dorośli definiują, co jest normalne i prawidłowe, i to w sposób, z którym przedstawiciele grupy podporządkowanej nie mają prawa dyskutować.
o pochwałach
Rozwój daje radość. Osiągnięcie jakiegoś nowego etapu rozwoju, pokonanie jakiejś trudności, zdobycie nowej umiejętności zawsze jest przyjemne. Dziecku, któremu coś się udaje, potrzeba kogoś, z kim może się swoim sukcesem podzielić, z kim można razem świętować. Ale niekoniecznie potrzebuje kogoś, kto oceni, że to, co dziecko zrobiło, było dobre i właściwe. Bo niestety badania pokazują, że taka ocena działa zniechęcająco. Dziecko, które pochwalimy za rysowanie […]
