Mam prawo… być cholerną egoistką. Mam prawo dbać o swoje potrzeby. Przede wszystkim o swoje. Mam prawo dawać innym tylko to, co jestem gotowa dać. Mam prawo mówić „nie” natychmiast, kiedy bardzo nie chcę czegoś zrobić. Bo tylko będąc wolnym człowiekiem, mogę naprawdę i rzeczywiście wspierać kogoś w zaspokajaniu jego potrzeb.
Mam prawo dbać o moje dziecko najlepiej, jak potrafię. I z milionów porad wychowawczych wybierać te, które najbardziej do mnie przemawiają. Mam prawo nie robić tego, czego nie chcę. Tego, co mi i mojej rodzinie nie służy.
Mam prawo zdecydować, kiedy sprzątnę, kiedy ugotuję i kiedy wstanę z łóżka.
Mam prawo być sama, odpoczywać, regenerować się. Mam prawo nie słuchać, co inni myślą na mój temat i na temat mojego dziecka. Mam prawo reagować na jego zachowanie (lub nie) według własnego rozeznania.
Mam prawo decydować, które jego zachowania mi pasują, a które nie.
Mam prawo szukać do skutku najlepszej możliwej strategii na zaspokojenie swoich potrzeb. I mam prawo mieć przyjemność z tego, jak zajmuję się moim dzieckiem.
I mam prawo dawać innym wokół mnie prawo do tego samego.

Mam prawo… i z niego korzystam. I jestem wolna.
Jak bardzo podoba mi się to, co napisałaś Agnieszko! Niby to wiem i staram się pamiętać (i stosować!), ale jednak czasem zapominam…Dziękuję za przypomnienie!
Rozumiem intencje, ale co z tymi rodzicami, którzy uważają, że mają prawo bić swoje dzieci, bo to jest skuteczny środek wychowawczy? Albo Ci, którzy wydają pieniądze na alkohol czy papierosy,podczas gdy na jedzenie dla dzieci już nie starcza. Nie wszyscy potrafią rozróżnić zdrowy egoizm od chorego…
Tych, o których piszesz jest mniejszość. Nie można zabierać praw wszystkim po to, by uwzględnić mniejszość, bo rodzice, którzy są troskliwi na tym tracą.
A nawet ci rodzice, którzy krzywdzą swoje dzieci potrzebują tego, żeby osoby, które starają się im pomoc traktowały ich podmiotowo. Jeśli ta pomoc ma być skuteczna.
Mam nadzieję, że to mniejszość…
Na wakacjach. Dziecko płacze(nie znam powodu). Matce działa to na nerwy i wymierza mu ostrego klapsa, po którym dziecko oczywiście płacze jeszcze bardziej. Nie reagować? Jeśli tak, to jak, żeby jeszcze bardziej nie rozzłościć matki, co odbije się znów na dziecku?
to czasem trudne, ja też mam takie wątpliwości
czasami można okazać empatię rodzicowi, to pomaga bo zmniejsza jego napięcie i dziecko też na tym korzysta
a czasem to początek szczerej rozmowy o tym, że można inaczej