ile to jest długo?


 photo profil.jpg

ile to jest długo?

SONY DSCPiszę post o karmieniu piersią, aż do momentu, kiedy dziecko samo zrezygnuje. A także o karmieniu dłużej niż… Po drodze wyjdzie pewnie kilka innych tematów.

Na początku kwestia używania określenia „długie karmienie piersią”. Ile to jest długo karmić? Zauważyłam tu pewną prawidłowość. Zanim urodziłam dziecko uważałam, że długo to znaczy więcej niż 2 lata. Dlaczego? Bo tak długo karmiły moje znajome. Kiedy urodziło się moje dziecko i miałam bezpośredni kontakt z tematem, okazało się, że długo oznacza „dłużej niż ja sama karmiłam”.

Teraz, kiedy zajmuję się dziećmi i rodzicami od jakiegoś czasu, niejedną sytuację widziałam, z niejednym dzieckiem długo karmionym się spotkałam, moje osobiste odczucie dotyczące „długo” to 4 lata. Nie zakładam, że to się nigdy nie zmieni.

Długo nie oznacza dla mnie w żadnym wypadku „za długo”. Oznacza, że statystycznie większość dzieci rezygnuje z piersi wcześniej i liczba dzieci karmionych dłużej niż 4 lata jest mniejsza niż tych karmionych 2 albo 3 lata. Nawet, kiedy weźmiemy pod uwagę tylko te dzieci, które się same odstawiły.

Okazuje się więc, że „długo” to znaczy „rzadko to widzę”. Może napiszę kiedyś o tym, jak nasze poczucie normy i stosowności pewnych zachowań jest kreowane głównie przez to, jakie sytuacje widzimy na co dzień. Norma „rzadko to widzę” powoduje, że często mówiąc, pisząc o długim karmieniu piersią ludzie mają na myśli karmienie dziecka powyżej 2 roku życia.

Kathy Dettwyler porównała różne wskaźniki wyznaczające to, jak długo dany ssak karmi swoje potomstwo i wyszło jej z tego, że czas rezygnacji z piersi dla ludzkich dzieci powinien się mieścić między 2,5 a 7 rokiem życia. To jest zgrubne oszacowanie na podstawie zwyczajów różnych gatunków, żadna norma. Jednak daje pewne pojęcie o tym, że 4 letnie dziecko karmione piersią nie jest raczej żadnym zaburzeniem.

Dettwyler pisze też o tym, że wyznaczenie jakiegoś średniego wieku odstawiania/rezygnacji z piersi dla wszystkich dzieci na świecie jest niemożliwe. Ale z jej obserwacji wynika, że dzieci powyżej 4 lat, które są nadal karmione piersią jest znacząco mniej niż dzieci młodszych, także tam, gdzie karmienie piersią tak dużych dzieci nie budzi zastrzeżeń.

Zdarzają się 5, 6 albo i starsze dzieci na piersi. Zdarzają się różne anegdoty. Ale są to raczej pojedyncze sytuacje, a nie jakaś duża grupa dzieci. Najprawdopodobniej większość dzieci rezygnuje z mleka mamy wcześniej.

***

Wydaje mi się to bardzo ważne. Jeśli dorośli są w stanie poczekać, dziecko samo rezygnuje z piersi. Świadomość, że takie sytuacje się zdarzają (i nie są to odosobnione przypadki) zupełnie inaczej porządkuje myślenie o wielu tematach związanych z karmieniem piersią (a także szerzej, w ogóle z relacjami dorosły – dziecko).

Jeśli dzieci same w pewnym momencie rezygnują z piersi, to zaczyna być wątpliwa taka narracja, która mówi, że dziecko dąży do tego, żeby być jak najdłużej karmione, a matka do tego, żeby je od tej piersi jak najszybciej odstawić, i w którymś momencie to matka podejmuje decyzję, że już dość.

Taki punkt widzenia, relacja między matką i dzieckiem jako konflikt, prezentuje między innymi książka o ewolucji dzieci Zrozumieć dzieci Herberta Renz-Polstera, ale nie jest to jedyna publikacja, w której spotkałam się z takim pomysłem. Mam poczucie, że jest to raczej powszechne rozumienie tej sytuacji.

Skoro więc ktoś jest przekonany, że dziecko samo, z własnej woli, nigdy nie zrezygnuje z piersi, to oczywiście konsekwencją takiego myślenia jest opinia, że to matka powinna powiedzieć w pewnym momencie dość. A jeśli tego nie robi… to znaczy, że zaspokaja w ten sposób swoje potrzeby, a nie dziecka (bo przecież dziecko „potrzebuje”, żeby ktoś mu powiedział stop).

No właśnie… ale są dzieci, które rezygnują same. Są dzieci, które interesują się piersią coraz mniej. Takie, które rezygnują z kolejnych karmień i któregoś dnia „zapominają”, żeby upomnieć się o pierś.

Jest konflikt, czy go nie ma?

***

Kolejne podejście (chyba sprzeczne z tym pierwszym) jest takie, że karmienie piersią powyżej jakiegoś wieku jest dla dzieci szkodliwe. Mleko to sama woda, nie wystarcza dziecku, dziecko nie je tego, co powinno, cofa się w rozwoju itp.

Co do odżywczej wartości mleka kobiecego powyżej pewnego wieku, to mogę tu odwołać się, na przykład, do polskich badań prowadzonych przez Bank Mleka Kobiecego, które już teraz pokazują, że liczba ważnych składników w mleku nie zmniejsza się, a niektórych nawet rośnie.

Archeolodzy mają dość skuteczne narzędzie do określania jak długo dane dziecko (którego szkielet znaleziono w trakcie wykopalisk) było karmione piersią. Pokazują to jego zęby, które precyzyjnie odnotowują wiek, w jakim w diecie dziecka zabrakło idealnego źródła wapnia – kobiecego pokarmu. W dzisiejszych czasach odstawienie dziecka od piersi nie musi powodować u niego takiego spadku stanu odżywienia. Ale na pewno mleko mamy nikomu nie zaszkodzi.

Gabrielle Palmer w książce Complementary feeding, która poświęcona jest rozszerzaniu diety u dzieci pisze o tym, że podawanie stałych pokarmów w drugiej połowie pierwszego roku życia dziecka, nie jest związane z niewystarczającą wartością odżywczą kobiecego mleka (jedynymi składnikami, których może w pewnym momencie zabraknąć dziecku karmionemu wyłącznie piersią są żelazo i cynk, natura uznała, że jest taka obfitość naturalnych źródeł tych pierwiastków, że nie trzeba się tym martwić).

Podobnie pisze Carlos Gonzales. Jest mało pokarmów, które moglibyśmy podać małemu dziecku, które miałyby wyższą wartość kaloryczną, odżywczą itp. niż mleko kobiece.

Co więc pcha dziecko, którego rodzice nie przejmują się rozszerzaniem diety i odstawianiem do sięgania po stałe pokarmy? Ciekawość i potrzeba autonomii.

Jeszcze jeden autorytet? Gill Rapley, która przy rozszerzaniu diety przez BLW proponuje rodzicom, żeby posadzili do stołu dziecko, które najpierw pojadło z piersi, żeby nie było głodne. Bo jak będzie głodne, to nie będzie miało ochoty na próbowanie nowych rzeczy, tylko na mleko. A więc znowu motywacją dziecka nie jest to, że mu czegoś „brakuje”.

Podsumowując nie znalazłam merytorycznego argumentu za tym, że do jedzenia stałych pokarmów, a potem rezygnacji z mleka pcha dziecko jakiś niedobór związany z tym mlekiem. A jednak dzieci coś pcha.

***

Wracając do konfliktu muszę odwołać się jeszcze do Meredith Small, w której książce Our babies, ourselves można znaleźć bardzo ciekawy opis tego, jak karmienie piersią wyewoluowało z pocenia się wodą bogatą w przeciwciała. Small pisze o tym, że możliwość nakarmienia dziecka z piersi dała ssakom ogromną przewagę nad gatunkami, które karmiły swoje dzieci tym samym jedzeniem, które same jadły, bądź przynosiły im jakiś pokarm, który był zjadliwy dla takich maluchów.

Karmienie piersią umożliwiło ssakom ekspansję i zamieszkanie w wielu miejscach na ziemi, w których nie udałoby im się wykarmić swojego potomstwa, gdyby nie miały mleka. W środowiskach, w których nie ma nic takiego, z czym mogło by sobie poradzić małe niedojrzałe ssacze dziecko. Karmienie piersią uwolniło też gatunki, których dzieci są zbyt niedojrzałe by cały czas przemieszczać się z dorosłymi, od noszenia jedzenia do gniazda czy nory. Od tej pory wystarczyło, że matka sama się dobrze najadła i już mogła nakarmić swoje dziecko.

Do jakiego wieku karmienie swoim mlekiem jest korzyścią? To zależy od tego, kiedy dziecko jest w stanie samo sobie poradzić z jedzeniem stałego pokarmu. Ale też od tego, kiedy dziecko jest w stanie samo ten pokarm zdobyć.

Dlatego prawdopodobnie najcięższe do przetrwania środowiska są jednocześnie tymi, w których karmienie piersią jest stosunkowo najdłuższe, tak jest np. u Eskimosów.

Nawet tam, gdzie są dobre warunki, dziecko 2-3 letnie nie jest w stanie samo się wyżywić. Jego przetrwanie zależy od tego, czy ktoś mu pomoże znaleźć jedzenie i przygotować je. W kulturach łowiecko-zbierackich taką osobą, która pomaga dziecku znaleźć jedzenie jest matka (a więc to nie jest tak, że ma ona już wolne). W przypadku, gdy matka jest w ciąży albo karmi już kolejne dziecko, osobą, która troszczy się o to, żeby starsze było najedzone staje się babcia, ciotka, albo inny członek rodziny. Od wkładu pracy tych osób zależy przeżycie dziecka.

Nie ma z punktu widzenia ewolucji sensu sytuacja, kiedy matka, która zainwestowała w urodzenie i karmienie dziecka 3 lata swojego życia, nagle przestaje być zainteresowana jego przetrwaniem i zdrowiem. A więc nie widzę tu żadnego konfliktu między potrzebami matki i dziecka.

Ten konflikt generuje dopiero konkretna kultura w jakiej matka i dziecko żyją. Oczekiwania tej kultury.

***

Jeśli więc nie ma konfliktu, a obowiązkiem matki nie jest odstawianie dziecka od piersi dla jego dobra, to może możliwe jest, żeby każda matka, znając i troszcząc się o własne dziecko sama podjęła decyzję, czy chce zrezygnować z karmienia już. Czy chce poczekać do momentu, aż to dziecko samo zrezygnuje.

Z przestrzenią na to, że to, co działa dziś, może przestać działać jutro, za tydzień lub za miesiąc.

Do tego skłaniają się różne towarzystwa pediatryczne formułując zalecenie dotyczące tego, jak długo karmić w następujący sposób: tak długo jak matka i dziecko sobie tego życzą.

I teraz możemy naprawdę merytorycznie porozmawiać o tych domniemanych negatywnych skutkach długiego karmienia, które nazwałabym psychologiczno-rozwojowymi.

***

Pierwsza rzecz, na którą warto być wyczulonym to doświadczenie specjalisty, który się o karmieniu piersią powyżej pewnego wieku wypowiada. Wiedza przekazywana na studiach, kursach, szkoleniach dla różnych specjalistów bywa przedpotopowa (wiem o tym od znajomych, które szkolą się w różnych dziedzinach, mając jakąś wiedzę na temat karmienia przed szkoleniem i słuchają naprawdę z szeroko otwartymi oczami). Karmienie piersią powyżej roku, a już na pewno powyżej 2 roku życia dziecka jest zjawiskiem rzadkim. Wiele osób zna temat karmienia 2,3, 4 latka z pojedynczych sytuacji, anegdot i miejskich legend. Nie za wiele jest na ten temat badań i czasem trudno sobie wyobrazić, jak takie badanie miałoby być zaprojektowane.

Osoby, które rzadko stykają się z kobietami karmiącymi swoje dziecko dłużej niż przeciętna mogą mieć różne niepokoje dotyczące tego tematu. Częściowo wynikają one z tego, że tam gdzie człowiek nie ma wiedzy merytorycznej łatwo jest się odwoływać do wiedzy potocznej. A także z tego, że: rzadko to widzę=to nie jest norma.

Za bardzo cenne uważam, kiedy specjalista potrafi powiedzieć: nie wiem, za rzadko stykam się z podobnymi sytuacjami, żeby się wypowiadać. Sama tak mówię, kiedy tak się zdarzy.

Osoby, które wiedzą coś na temat długiego karmienia to pasjonaci. Osoby, które fascynują się laktacją, zdobywają wiedzę na ten temat na własną rękę.

Kolejna sprawa, o jakiej warto pamiętać, wiedzieć to częsta sytuacja mylenia przyczyn ze skutkami. Regularnie zdarza mi się odpowiadać na pytania czy jakaś kompetencja dziecka może ulec zaburzeniu pod wpływem karmienia piersią.

Są owszem chyba pewne korelacje między sytuacją, gdy dziecko jest na piersi np. 4 lata a trudnościami w rozwoju mowy. Ale korelacja to nie przyczyna. Mam poczucie, że jeśli istnieje tu jakiś związek to jest on dokładnie odwrotny. Dzieci, które mają różne trudności rozwojowe często potrzebują karmienia piersią dłużej niż przeciętna. (Choć znowu, chcę być precyzyjna, nie oznacza to w żadnym wypadku, że dziecko, które jest na piersi już 4 rok ma koniecznie jakieś trudności.)

A więc nie ma powodów, żeby uważać, że dziecko jest „niedojrzałe emocjonalnie”, bo jest długo karmione. To raczej dziecko chce być długo karmione, bo nie dojrzało jeszcze emocjonalnie do rozstania z piersią.

Mama, która podąża za pragnieniem dziecka, nie utrudnia mu rozwoju i przejścia do następnego etapu. Wręcz przeciwnie, prawdopodobnie daje mu możliwość zaspokojenia potrzeb rozwojowych związanych z danym etapem i przejścia do następnego. I znowu – mama ma wybór, może wybrać, że będzie wspierać rozwój dziecka inaczej niż przez dawanie mu swojego mleka, ale to jej prywatna sprawa.

***

Spotykam się z różnymi zastrzeżeniami, co do długiego karmienia. Niektórym wydaje się to seksualne, blokujące samodzielność dziecka. Spotkałam się z obawą, że dziecku zaszkodzi to, że będzie pamiętać jak było karmione piersią.

Celowo nie próbuję nawet polemizować z argumentami typu: to obrzydliwe.

Napiszcie proszę jakie macie wątpliwości dotyczące długiego karmienia. Z jakimi „przestrogami” się spotykacie.

Postaram się na nie odpowiedzieć w kolejnym tekście.

 

P.S. Dziękuję Marcie i Bu za udostępnienie zdjęcia. 🙂

 

 

 

53 komentarze

  1. Basia - 6 sierpnia 2017 00:16

    Dziękuję za wpis. Jestem mamą 9-cio miesięcznej kruszynki, karmimy się piersią. Niestety już od początku doskwiera mi strach że mleka zabraknie. Ze nadejdzie dzień w którym Malutka nadal będzie chciała jeść a ja nie będę miała jej co zaoferować. Powodem tych strachow jest położna która od początku twierdziła że dziecko najlepiej profilaktycznie dokarmiac.. Oczywiście jej nie posłucham ale nawet przy ostatnim szczepieniu mimo że córka dobrze przybiera i uwielbia inne jedzenie znów mówiła o mm..
    Marzę o tym by to właśnie córka zdecydowała że koniec karmienia, martwię się że jestem za słaba by walczyć z opinią innych..
    Muszę sobie ciągle powtarzać że będzie wszystko dobrze i że razem sobie z córcia poradzimy. Karmien mamy nadal ok 6 na dobę czy to norma? Oprócz tego 3 dodatkowe posiłki które zjada z apetytem.

    Odpowiedz
    • AStein - 15 sierpnia 2017 18:31

      Nie ma raczej możliwości żeby „zabrakło” mleka dziecku w tym wieku. Nie ma też żadnej normy poza taką, że dziecko je z apetytem, rośnie, jest zdrowe, żywe i energiczne.
      Warto szukać sobie takiej grupy ludzi, którzy maja podobne spojrzenie i będą wspierać a nie podkopywać Pani pewność siebie.

      Odpowiedz
  2. Dr Lech - 24 maja 2017 05:30

    Kilka uwag do artykułu: nie można porównywać człowieka do innego ssaka, ze względu na dietę którą posiadamy, a dokładniej modyfikacje pożywienia, konserwanty, barwniki które pochłaniamy w ogromnych ilościach karmienie dziecka piersią więcej niż rok, jest szkodliwe, moze wywoływać alergie pokarmowe i zaburzenia natury psychofizycznej.
    Druga uwaga dotyczy strachu przed modyfikownym mlekiem, a tak naprawdę powinno się mówić pokarmem dostosownym do stadium rozwoju dziecka, ponieważ skład zmienia się wraz ze wzrostem dziecka, największe zmiany są widoczne w skaładzie po 1 roku życia dziecka, zaś mleko matki pozostaje takie samo.
    Każda z was sama zdecyduje ale rozważcie za i przeciw i szanujcie poglady innych. pozdrawiam

    Odpowiedz
    • AStein - 25 maja 2017 19:16

      Co do zaburzeń natury psychofizycznej to nie rozumiem związku. Co do reszty to rekomendacje są takie, że korzyści z karmienia przeważają.

      Odpowiedz
  3. Paulina - 26 kwietnia 2017 22:01

    Dziś usłyszałam od pani doktor alergolog, pulmonolog i chorób dzieci, że karmienie 3 latka, jest bardzo niebezpieczne dla dziecka. Ponoć są badania, które mówią, że dzieci karmione dłużej niż 2 lata, mają bardzo duże problemy natury psychicznej w późniejszym wieku i spotyka się wśród nich większy odsetek samobójstw. Ponić są zbyt związane z matką i nie radzą sobie później. Bardzo cenię panią doktor, ale pierwsze słyszę o takich badaniach. Czy Pani, Pani Agnieszko spotkała się z takimi publikacjami? Planowałam karmić dziecko aż się samo odstawi

    Odpowiedz
    • AStein - 4 maja 2017 11:15

      myślę, że warto aby osoba, która mówi o takich badaniach sama była w stanie podać do nich źródło

      ja się nie spotkałam z takimi badaniami

      Odpowiedz
  4. alice - 5 lutego 2017 18:23

    A na ile normalne jest karmienie 2,5latki i nie proponowanie jej innych posilkow? Bo „i tak nie zje” sama jestem matka dkp a znam taki przypadek gdzie jedyny czas poswiecany przez matke dziecku to podanie piersi i stwierdzenie przez sama matke „daje cyca i mam z glowy”

    Odpowiedz
    • AStein - 6 lutego 2017 18:25

      Staram się nie używać określeń „normalny” i „nienormalny”.
      Gdyby taka mama przyszła do mnie na konsultacje, rozmawiałybyśmy o tym czego potrzebuje ona i jej dziecko. Nie chcę zaocznie oceniać tej sytuacji.

      Odpowiedz
  5. Klaudia - 2 lutego 2017 17:35

    Syn pod koniec lutego skonczy 2 lata, ciagle sie karmimy, kiedy skonczyl 1.5 roku zaczelam wysluchiwac ze to juz najwyzsza pora odstawic, ze mam zabandarzowac piersi zeby syn nie mial dostepu, zeby smarowac musztarda, plynem do naczyn, czy sokiem z cytryny, teksty takie slyszalam od naszego pediatry, nie dawno bylismy u dentysty gdzie pani dentystka znowu zwrocila uwage ze mam odstawiac syna od piersi bo to cukry szkodza na zeby, ze pozniej syn bedzie musial aparat nosic na zeby, wady zgryzu u wymowy. Syn odstawil dziennie karmienia, zdarzaja sie sporadycznie przewaznie w sumie bardziej jak chce sie uspokoic, karmimy sie wieczorem i rano czasami w nocy jedno karmienie, nie wydaje mi sie zeby to byl jakis wielki problem, caly czas zastanawiam sie jaki ktos ma w tym interes zeby zmuszac druga osobe do tego co ma zrobic? Co kogo obchodzi czy karmie czy nie , ile razy dziennie czy jak dlugo, przeciez zalecenia WHO sa jasne? Jedyne osoby ktore mnie wspieraja przy kp to Maz i Tescie, tylko od nich slysze ze mam karmic tak dlugo jak maly chce, widocznie tego potrzebuje.

    Odpowiedz
  6. Pingback: Matka DKP, życie i twórczość, marzenia i wątpliwości | Wyrodna Matka

  7. Bożena - 13 stycznia 2017 22:35

    Karmię mojego synka 2 lata i 7 miesięcy. Usłyszałam opinię psychoterapeuty, że dopuszczam go do swojego świata intymnego, a on jest już za duży, żeby mieć do niego dostęp. Ograniczyłam karmienie do wieczornego, porannego, w nocy (jak się obudzi) i w dzień do drzemki. Synek nie najlepiej to znosi, np. nie chce spać beze mnie – czuwa i jak tylko wstaję budzi się i płacze. Na razie powstrzymałam dalsze ograniczanie kp. Bardzo proszę o opinię dotyczącą wypowiedzi psychoterapeuty.

    Odpowiedz
    • AStein - 16 stycznia 2017 17:00

      trochę nie wiem jak się do tego odnieść

      to chyba jakaś psychoanalityczna interpretacja

      widzę tu dużo przekonań a mało konkretu

      Odpowiedz
  8. Myako - 14 kwietnia 2016 12:11

    Sama niedługo zostanę mamą, chcę karmić na początku naturalnie. Nic nie poradzę jednak, że jak czytam o karmieniu piersią 2,3,4 latków to mam w głowie jedno słowo „obrzydliwość”. ;/ Nie wiem, po prostu dla mnie to jest okropne i nie wyobrażam sobie oddawać piersi na taki czas. Ale każdy robi jak uważa, więc nie będę osądzać wyborów innych, bo to tylko moje osobiste odczucie.

    Odpowiedz
    • Klaudia - 10 maja 2017 23:56

      Bardzo jestem ciekawa jak teraz jak juz jestes matka na to patrzysz. Ja sie bardzo balam karmienia, mowilam ze co 3 h bede karmic a nie kiedy dziecko bedzie chcialo i rozne inne glupoty. Teraz mala ma 10 miesiecy i zamierzam karmic az sie sama nie odstawi i nie bedzie chciala (pomimo tego ze pewnie przez to sie budzi w nocy). W dzien tylko na podwieczorek a w nocy roznie niestety, ale jestem przekonana ze nalezy odpowiadac na potrzeby dziecka i tresura mi nie odpowiada. Ciekawe czy Ty zmienilas zdanie

      Odpowiedz
  9. doti - 11 marca 2015 11:16

    Bardzo dziękuję za ten budujący wpis. Karmię drugiego syna prawie 3 lata. Na pytania „jak długo jeszcze?” odpowiadam, że „do 18, a później niech szuka sobie dziewczyny” :p
    Nie planowałam tak długo karmić, zresztą miałam duże problemy na samym początku, więc cieszyłam się z każdej kropelki, która mogłam mu dać.
    Mam gdzieś komentarze „publiczności”, ale smuci mnie podejście lekarzy. Kiedy mały miał 11 miesięcy leżałam w szpitalu z ropniem piersi. Dostałam antybiotyk i bromergon, oraz serię pouczeń że „przekarmiłam dziecko”, że „karmi sie tylko 6 miesięcy”, a „zalecenia WHO o karmieniu dwa lata dotyczą wyłącznie krajów Trzeciego Świata”. Tragiczne jest to, że to byli młodzi lekarze (jeżeli taką mają wiedzę o laktacji, to jaka jest ich wiedza w innych dziedzinach?)
    Nie karmiłam 2 tygodnie (antybiotyk), a potem wbrew proroctwom lekarzy, że „dziecko już nie będzie chciało piersi” – powróciliśmy na mleczną drogę 🙂

    Odpowiedz
    • WiWi - 19 listopada 2016 23:01

      Kocham Panią za ten post!!! Nasz syn od tygodnia nie je ze wzgledu na mój antybiotyk. Ma 1, 5 roku. To co przeżywamy to TRAUMA. A tyle sie pisze, ze powrót jest trudny, a kolejne odstawienie jest degradacją dziecka. Syn tyle łez wypłakał, pochorował się bidulek, przeziębił się i bardzo odwodnił, mimo normalnej diety. Każde dziecko jest inne. Nasz syn ma silną potrzebę bliskości… a co za tym idzie jego bezpieczeństwo. Pozbawione ochrony może źle się czuć. Poczekam ,aż będzie pełny i bezpieczny. Dziękuję!!!

      Odpowiedz
      • Ania - 20 listopada 2016 21:46

        Biedactwo… Czemu został wybrany taki antybiotyk? Pewnie lekarz niezbyt kumaty. Tylko ok. 2% leków jest zabronionych podczas laktacji.

  10. Basia - 4 marca 2015 20:42

    Witam
    Bardzo rzetelny i kojący artykuł dla Mam które karmią długo i wciąż słyszą niesprzyjające komentarze… ja karmię od 16 miesięcy i nie planuję póki co przerwać, to zależy ud Synka, ale martwię się, ponieważ mały ssak często ma takie dni, że nie chce zjeść niczego poza mlekiem w ogóle mało je innych rzeczy… Czy to z punktu widzenia jego rozwoju i zdrowia nie jest niczym złym!???

    Odpowiedz
    • AStein - 4 marca 2015 21:25

      Nie sądzę. Jeśli ma dostęp do innego jedzenia to stopniowo zacznie się nim interesować coraz bardziej.

      Odpowiedz
  11. Magdalena - 28 lutego 2015 12:24

    Agnieszko, dziękuję za,artykuł! To pierwszy tak dobry tekst o kp jaki czytałam, wyważony, prawdziwy, mądry. Obecnie sytuacja się zmienia i jest dużo mam które długo kp 🙂 ja karmię bez dnia przerwy 6 L i 5 m, teraz tylko jedno dzuecko 11 m, a karmiłam podczas całych dwóch ciąż a po nich w tandemie. Moje córki samoodstawialy się ( no coś tam.sobie ustaliliśmy i tlumaczylismy o naszym wspólnym kp) około 4 roku życia, piły tez sporadycznie po 4 tych urodzinach a nawet po 6-tych urodzinach. I długie kp to coś naturalnego, jak oddychanie, jedzenie obiadu, nie jest niczym oderwanym od rzeczywistości 🙂 Dziękuję za tekst! Teraz jest łatwiej tzn dużo grup, dużo artykułów o długim kp czy kp w ciąży, swego czasu potrzebowałam opinii innych mam i nic w necie nie znalazłam 🙂

    Odpowiedz
    • Dorota - 13 marca 2015 18:36

      A jak Pani daje radę sama się wyżywić? Ja karmię już prawie 11 miesięcy pierwsze dziecko i chciałabym karmić jak długo samo będzie chciało. Planuję również niedługo drugą ciążę i chciałabym wykarmić dwójkę. Boję się jednak, że nie dam rady fizycznie. Jestem bardzo szczupła, a karmienie i opieka nad maleństwem nie sprzyjają odkładaniu „zapasów”. Byłabym wdzięczna za podpowiedź co jeść?

      Odpowiedz
  12. angelika - 16 lutego 2015 20:49

    Syn sam się odstawił jak miał rok i 4 miesiące. Po prostu któregoś dnia stanowczo protestował i odpychał pierś. I w kolejnych dniach było to samo… Trochę była zaskoczona, ale cóż- jeśli tak sobie życzy….
    Od około 9-tego miesiąca życia chciał właściwie tylko karmienia wieczornego na dobranoc i nocnego, ale bardzo intensywnego- kilka razy w ciągu nocy.

    Odpowiedz
  13. Milena - 11 lutego 2015 16:50

    Chciałabym napisać… Karmie juz od 3 lat…. Ale moja córeczka ma dopiero 12 miesięcy. Mam zamiar karmić do samoodstawienia ale może za tydzień, miesiąc, rok zmienię zdanie. Ja juz od jakichś 3-4 miesięcy słyszę przykre uwagi otoczenia,ze za długo karmię. Cale szczęście moi najbliżsi wspierają mnie.

    Odpowiedz
  14. Amelia - 11 lutego 2015 16:44

    Karmię synka 3 lata i 2 miesiące. Starsza córka ma już 10 lat 🙂 (nie karmię jej już piersią 😉 )
    Moje refleksje:
    Przypomniała mi się sytuacja – wieczorem, do spania położyłam się pierwsza na łóżku (synek kładł spać swoje auta na półkę), od razu w pozycji do karmienia… i zawahałam się – na ile rutyna karmienia daje swobodę mojemu dziecku, aby je ew. zakończyć. Lub swobodę zmiany sposobu zasypiania. Włączyła mi się troska o to, aby tę sytuację pozostawić „żywą”, niesugerującą mu, że tak jest, tak było i tak będzie. W jakich warunkach dziecko będzie miało najlepszą przestrzeń do tego, aby w pewnym momencie móc ze swobodą nie chcieć, nie korzystać, przełamać rutynę? Od razu mam w głowie odpowiedź o granicach jego i moich. Ale tu jakby chcę je pominąć. I myślę o inicjowaniu karmienia przeze mnie czy też przez synka. Czy tej inicjatywy nie pozostawić wyłącznie jemu, aż do tego stopnia, że pierwszej się nie kłaść jak do karmienia, nie proponować, itp.
    Druga myśl dotyczy osób bliskich dla Frania. Mąż jest nastawiony bardzo bliskościowo i nie ma nacisków na zakończenie karmienia. Jednak czasem pojawiają się sytuacje żartowania „oddawaj kika”, czy wręcz gonią mnie kto pierwszy zarezerwuje mamę, jakieś takie rozmaite wygłupy. Zastanawiam się, czy one nie umacniają syna, aby trwać przy piersi, czy nie powodują w nim lęku, że je straci. Od cioci czasem usłyszy „jesteś już dużym chłopcem, powinieneś zostawić cycka”. A czasem od innych dzieci.
    Dodam, że synek jest bardzo żywym i kontaktowym dzieckiem. Ostatnio mi powiedział, że bardzo chce iść bawić się z dziećmi w przedszkolu i mieć swoje zajęcia jak jego siostra. (na razie jest w domu). 🙂

    Odpowiedz
  15. Ania - 11 lutego 2015 13:56

    Artykuł godny uwagi i bardzo rzetelny:)

    Mija 2 lata i 7 miesięcy karmienia piersią mojej córki:) Początkowo nie byłam przygotowana nawet na jeden dzień KP 😉 Kiedy udało się prawidłowo przystawić dziecko do piersi, było już z górki…a potem…pod górkę. Nie ze względów zdrowotnych, ale komentatorskich ! Wszędzie słyszałam opinie o dokarmianiu mm, o odstawianiu od piersi po pół roku. Udało mi się przetrwać te rady. Teraz córka sama odpowiada na prostackie pytania: „Jeszcze doisz cyca?” „-nie doję cyca, tylko piję mleko” <3 Wymowę ma prawidłową. Będzie piła moje mleko, ile i jak długo będzie chciała. Na pytania i komentarze już nie reaguję (wcześniej bardzo brałam wszystkie do siebie i przeżywałam).

    P.S. Jestem jedną z nielicznych matek, które nie miały miesiączki przez 2 lata i 6 miesięcy od porodu!;)

    Odpowiedz
  16. Kasia - 11 lutego 2015 12:55

    Starszą córkę karmiłam 2,5 roku. Sama odstawiła się gdy byłam w drugiej ciąży. Młodszą karmię już 22 miesiące. Jestem teraz w 5 miesiącu kolejnej ciąży;-).
    Pewnie przyjdzie mi karmić dwójkę niedługo:-).

    Jestem z lekarskiej rodziny, która już nie robi wielkich oczu na mój wybór, a często kieruje do mnie różne mamy:-)
    Z racji różnych ,,przygód zdrowotnych” jestem pod opieka kilku specjalistów. Zdania są podzielone. Będzie więc krótka lista;-)

    Ginekolog: nie widzi żadnych przeciwwskazań do karmienia w ciąży, a później dwójki:-)

    Kardiolog: jest zachwycony że karmię tak długo, a po zabiegu na sercu, przydzielił mi jedno osobową salę, bym mogła karmić córkę, gdy przychodziła z mężem w odwiedziny.

    Ortopeda: uważa, że z piersi powyżej roku, płynie tylko woda, a długie karmienie zwiększa ,,ryzyko chorób autoimunizacyjnych u matki”

    Internista: nie może mnie leczyć z przeziębień itp, Mam skończyć karmić i wtedy ,,do niego wrócić”.

    🙂

    Odpowiedz
    • Monika - 13 lutego 2017 09:05

      Idąc do lekarza już nawet się nie przyznaję że karmię (25 miesiąc). Gdy syn miał 8 miesięcy to od lekarki w świątecznej pomocy usłyszałam, że to już chyba najwyższy czas zakończyć karmienie. Później trafiłam do mojego rodzinnego z zapaleniem zatok, stwierdził że póki karmię to on mi pomóc nie może. Tydzień temu dostałam zapalenia gardła i zatok, poszłam do rodzinnego, nie przyznałam się że karmię. Zbadał, przepisał antybiotyk, który sobie później sprawdziłam w laktacyjnym leksykonie. Trafić na lekarza pro kp jest bardzo ciężko 🙁

      Odpowiedz
  17. Katarzyna - 11 lutego 2015 10:48

    A ja z innej mańki. Sama byłam dzieckiem karmionym piersią przez 3 lata (teraz mam 36 lat). Efekty? Oczywiście trudno powiedzieć, gdzie przyczyna a gdzie skutek, i jakie inne czynniki, ale w porównaniu z moimi rówieśnikami – jak chodzi o możliwe zalety – mam i miałam zapewne zdrowsze zęby i mniejszą skłonność do alergii. Odporność porównywalna albo gorsza. A jak chodzi o możliwe wady – ogromny problem jako późna nastolatka w „odklejeniu się” od mamy. Emocjonalnym przede wszystkim, traktowałam nas jak jedną osobę i nie znalazłam na to innego wyjścia jak totalny bunt z ucieczkami z domu włącznie. No i może jest związek, a może go nie ma, ale moja mama zmarła wcześnie na raka piersi, który się rozwinął ze zmian masteopatycznych.
    Sama moje dziecko karmiłam 10 miesięcy. Nie zakładałam z góry, ile będę ją karmić – sama przestała chcieć, no i ostatni miesiąc była bez przerwy głodna, bo miałam coraz mniej pokarmu. Pozdrawiam wszystkich 🙂

    Odpowiedz
    • Agnieszka - 2 stycznia 2016 14:30

      No właśnie ja mam podobne odczucia, jeśli chodzi o wpływ długiego karmienia piersią w sensie psychologicznym i emocjonalnym. Swoje trzecie dziecko karmiłam 2,5 roku, czekałam aż sama się odstawi. Na początku byłam zadowolona widziałam same pozytywy długiego karmienia, ale z wiekiem jak córka rośnie, teraz ma blisko 6 lat widzę, że jest jakby „nadmiernie” ze mną związana. Taka przyklejona przesadnie. Nie chce chodzić do przedszkola, bo chce być z mamusią. Nie interesują ją koleżanki, bo chce być cały czas z mamusią. Być może to spowodowane jest po części tym, że urodziłam 11 miesięcy temu kolejne dziecko. Ale mam jeszcze dwójkę starszych dzieci, które karmiłam krócej o przeszło rok i nie obserwuję, ani nie czułam, żeby były aż tak ze mną związane a raczej uzależnione ode mnie, jak ta trzecia. Zastanawiam się, czy to długie karmienie może mieć taki wpływ na dzieci, zwłaszcza, że karmię teraz najmłodsze dziecko i tak jak przy poprzednim chciałabym, żeby odstawiło się samo w swoim czasie, ale wolałabym, żeby nie uzależniało się tak ode mnie, że będzie jej trudno cokolwiek robić beze mnie:-(

      Odpowiedz
      • AStein - 2 stycznia 2016 19:58

        Ja myślę, że łatwo tutaj pomylić przyczynę ze skutkiem. Dzieci, które trudno odklejają się od mamy i dłużej jej potrzebują – w sensie dużej bliskości i wsparcia – również dłużej domagają się piersi.
        Tam gdzie inne dziecko zrezygnowałoby wcześniej, niektóre dzieci potrzebują piersi dłużej. A więc odstawienie ich od piersi wcześniej raczej nie spowoduje, że zmienią się w innych ludzi. Co najwyżej będą sobie tą bliskość starali się zapewnić w inny sposób.

      • Anna - 10 lutego 2016 18:09

        Mi się wydaje, że nie jest to przez karmienie piersią. Mam córkę którą karmię 3 lata. Od półtora roku chodzi do żłobka/przedszkola i nie ma w ogóle problemu jeśli chodzi o „przyklejenie się” do mnie. Córka chodzi z radością do przedszkola, bez płaczu i lamentu wytrzymuje kilka dni mojej nieobecności, bez wspomnienia o piersi w ogóle. Dopiero jak wracam jej się przypomina 😉 Więc nie jest to kwestia karmienia piersią, a raczej może nie zaspokojonej potrzeby bliskości od samego początku?

  18. Lanste - 10 lutego 2015 21:54

    Starszą karmiłam 3 lata i 3ms – któregoś dnia powiedziała (!): „mamo, jestem już duża i nie będę pić mleczka”. Od tego momentu na prawdę przestała. Choć pod koniec te karmienia zdarzały się raz lub 2 razy w tyg. Teraz karmię następną – tak długo jak będzie chciała 🙂
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  19. Wiewi00ra - 10 lutego 2015 20:57

    Po dyskusji, podczas której usłyszałam od znajomego (pedagoga), że matkom, które karmią dłużej niż dwa lata to on wystawia skierowanie na obserwację psychiatryczną bo”mają jakieś niezaspokojone potrzeby, a w dodatku często zaniedbują dzieci, nie szczepią, leczą u szamanów i stosują dziwne diety” i drugiego (profesor nauk-na pewno-nie-medycznych) że to jest zjawisko z punktu widzenia psychologii patologiczne i/bo wiąże się z cierpieniem dziecka, które jest psychicznie manipulowane (je z piersi, bo inaczej mama będzie smutna) taki tekst jest jak balsam na skołataną psyche.
    Twoja psychofanka 😉

    Odpowiedz
  20. Ronja - 10 lutego 2015 19:29

    Karmię 26 miesięcy. W ciąży planowałam karmić 1 rok (wydawało mi się to bardzo długo), potem się dokształciłam i postanowiłam karmić 2 lata, a następnie poczytałam jeszcze i chyba poczekam do samoodstawienia.
    Spotkałam się z różnymi komentarzami na ten temat, począwszy od mniej więcej piątego miesiąca życia dziecka… Jeśli chodzi o kwestie psychologiczne, to usłyszałam na przykład, że im starsze dziecko, tym trudniej je odstawić od piersi. Ostatnio też na różnych grupach na temat karmienia piersią krążyły opowieści o tym, że „amerykańscy naukowcy stwierdzili, że chłopców należy odstawiać od piersi w wieku około 8 miesięcy, bo inaczej ich rozwój seksualny będzie zaburzony i będą maminsynkami”. Albo że niektóre kobiety mają orgazm przy karmieniu i dlatego przeciągają odstawienie w nieskończoność.

    Ale dałam też sobie prawo do odmowy: przerwałam nocne karmienia około drugich urodzin synka, bo już nie mogłam znieść częstych pobudek (nadal usypia przy piersi, a w nocy dostaje ewentualnie wodę). W naszym przypadku to się sprawdziło, młody prawie przestał się budzić w nocy, a ja mam więcej ochoty, by kontynuować karmienie. Choć może i tak by przestał się budzić, bo nie stało się to z dnia na dzień? nie wiem 🙂

    Odpowiedz
    • ania - 11 lutego 2015 10:59

      też słyszałam opinię, że długie karmienie (w tym wypadku chodziło o dłuższe niż 6mies) to tylko dlatego, że sprawia matce seksualną przyjemność. było to w dodatku na wykładzie (na temat czegoś zupełnie innego), więc nie mająca wiedzy pani użyła swojego autorytetu, żeby takie rzeczy mówić grupie studentów (spośród których byłam jedyną osobą zorientowaną choć trochę w temacie). od tego czasu zastanawiam się, ile osób wzięło to do siebie i jakie będą skutki. a sama poczułam się zraniona i źle oceniona przez ten komentarz…

      Odpowiedz
  21. Agat - 10 lutego 2015 17:57

    Karmiłam prawie 4 lata. Dokładnie 46 miesięcy. Gdyby była szansa, że młoda dzięki temu będzie mówić mniej z przyjemnością karmiłabym jeszcze kilka lat. Buzia jej się nie zamyka. Niestety nie widzę związku. Mówić zaczęła wcześnie, ale to osobna historia. Zagipsowanie nogi 1,5 rocznej kobiecie czyni cuda, bo przecież rozwój dziecka nie zna próżni.

    Odpowiedz
  22. Glorii - 10 lutego 2015 14:34

    Karmię swoją córeczkę 2 lata i 4 miesiące. I taką mam obawę: co będzie, gdy pojawi się drugie dziecko? Czy na etapie „ciążowym” nie zaszkodzę Temu, co się rozwija w brzuchu? Moja córeczka wstaje każdej nocy min. 2 razy „na cycusia”. Męczące to, ale całkowicie do zniesienia (przyzwyczaiłam się i nawet bardzo to nie przeszkadza). Ale jak pogodzić to z pobudkami dla drugiego Malucha, a jeszcze wcześniej: kiedy w ciąży organizm potrzebuje szczególnej opieki, zdrowego snu itp. ???

    Odpowiedz
    • Ada - 11 lutego 2015 13:09

      Droga Glorii – zaszłam w drugą ciążę, gdy córka miała półtora roku. Przez całą ciążę karmiłam młodą. Urodziłam o czasie (a nawet tydzień po dobrze wyliczonym tzw terminie – nie pozwoliłam na wywoływanie porodu, a były już zakusy i podejrzenie, że „znieczuliłam się na oksytocynę” :)) zdrowego chłopca o wadze i wzroście większych niż córeczka (oboje w normie). Znalazłam niewiele literatury nt. tzw. tandem nursing, ale książka pod tym właśnie tytułem sporo mi wyjaśniła. Przede wszystkim warto wiedzieć, że organizm matki w pierwszej kolejności zaspokoi potrzeby płodu, w drugiej karmionego dziecka (dostanie nawet swoją porcję siary, dzięki czemu mniejsza jest szansa, że powita rodzeństwo stadem wirusów), w trzeciej -matki (warto o siebie zadbać). W zdrowej ciąży nie ma zagrożenia dla płodu, jeśli matka karmi. Po drugie trzeba pamiętać, że macica jest niewrażliwa na oksytocynę (wydzielana w czasie karmienia i powodująca skurcze macicy) do momentu, gdy płód jest gotowy do porodu. Dlatego ryzyko przedwczesnego porodu Z POWODU karmienia nie istnieje (w zdrowej ciąży oczywiście). Córkę i syna karmiłam potem jednocześnie do momentu odstawienia się córki (miała ok 3 i pół roku). Syna karmię już prawie 3 lata. Dwa dni temu dowiedziałam się, że jestem w trzeciej ciąży. Teraz jestem już spokojniejsza: wiem że znów czeka mnie tandemowe karmienie i nie boję się tego. Chociaż jest jeszcze jeden, ciemniejszy aspekt: w pewnym momencie (zazwyczaj 2 trymestr) pojawia się -pewnie nie u każdego – duża i odczuwana jako instynktowna niechęć do karmienia starszaka. Czułam się przez to winna i szukałam wiedzy. Przeczytałam, że to się rzeczywiście zdarza często, ale cóż – nie ma badań – skąd by wziąć odpowiednią dużą grupę do takowych:). Wśród przyczyn wymienia się: zmęczenie matki, wrażliwość piersi i zmniejszenie produkcji pokarmu w tym czasie (takie właśnie boleśnie odczuwane i drażniące do szaleństwa ‚ciamkanie’ przez dziecko). Wybrałam strategię przetrwania i zaciskania zębów oraz możliwie łagodnego ograniczania karmienia (np proponowanie wody w nocy – często działało). Przeszło po jakimś czasie….

      Odpowiedz
    • Anna - 11 lutego 2015 16:45

      Jak zaszłam w kolejną ciążę starsza miała 2 lata i 3 miesiące. Całą ciążę karmiłam. Córka odstawiła się w okolicy 4 urodzin – dokładnie nie uchwyciłam momentu, bo jednocześnie karmiłam młodszą. W kolejną ciążę zaszłam jak średnia miała 2 lata i 2 miesiące. Całą ciążę karmiłam. Obecnie karmię średnią (3 lata i 3 miesiące) i najmłodszą (5 miesięcy). Najstarsza jak widzi siostry przy piersi też chce dostać swoją porcję 🙂 (Już myślałam, że nie umie ssać ale 2 razy się jej udało…)
      Obie córki, które były w brzuchu podczas karmienia starszej urodziły się zdrowe, silne i niczego im nie brakowało 🙂 Były nawet kolejno większe – pierwsza najmniejsza, najmłodsza – największa 🙂
      Zasada przy ciąży i karmieniu jest taka, że organizm najpierw dba o malucha w brzuchu, potem o mleko dla starszaka, a na końcu o mamę – więc trzeba dbać o siebie. A po porodzie mleko dostosowuje się do młodszego – chyba, że każde dziecię ma „swoją” pierś – wtedy każda pierś będzie produkować inne mleko.
      Ostatnio czytałam też (nie pamiętam gdzie), że organizm matki potrafi „rozpoznać” dziecko po enzymach zawartych w ślinie – i do tego dziecka (akurat przyssanego do piersi) dostosowuje skład mleka.

      Odpowiedz
      • Glorii - 20 lutego 2015 14:13

        Dziewczyny, Anna i Ada, pięknie dziękuję za Wasze wpisy. Uspokajają 😀

        A jak sobie radziłyście z nocnymi karmieniami ?

      • Ada - 20 lutego 2015 14:32

        Nie pamiętam za dobrze, bo spałam…. Karmiłam prawie zawsze przez sen lub w półśnie.
        Jak oboje byli jeszcze malutcy (syn parę miesięcy, a córka niecałe 3 latka) w nocy małą zajmował się głównie mąż (tzn. nosił i przytulał, jak nie mogła spać, a czasem też się bawił między 2-3 a 6 rano – był taki cudny etap:)). Ja karmiłam młodego, który spał z nami (córka z własnej woli przeniosła się najpierw na osobny materac w naszej sypialni, a potem do swojego pokoju- miała wtedy 4 lata). Nadal mój prawie 3 -latek budzi się raz lub dwa na parę łyków mleka. Pewnie zadziałaby czasem woda do picia, ale to by trzeba wstać i podać kubek – na razie mi się nie chce:) U nas to była praca zespołowa – cała nocna opieka nad dziećmi. Myślę, że bez zaangażowania męża byłoby niezwykle trudno. Nawet nie z powodu karmienia, ale specyficznych pomysłów naszych dzieci na nocne przerwy w spaniu, nadrabiane potem w dzień (przez nie, bo już nie przez nas)

  23. Ala - 10 lutego 2015 14:32

    Moja córka ma 13 miesięcy. Karmię piersią 🙂 ostatnio będąc u ortopedy z „obolałym” kręgosłupem usłyszałam że muszę jak najszybciej odstawić dziecko od piersi bo wyssie ze mnie wszystko… nie jest to pierwsza taka opinia niestety.
    Co Pani o tym sądzi? Może to dobry temat na kolejny artykuł. Dla mnie i moich bliskich, ktorym ciągle tłumaczę dlaczego jeszce karmię, byłby bardzo pomocny.

    Odpowiedz
    • AStein - 20 lutego 2015 14:25

      Jeśli Pani się zdrowo odżywia to nie wyssie. 🙂

      Odpowiedz
  24. Asia - 10 lutego 2015 10:02

    Mleczną drogę zakończyłyśmy z córką już ponad dwa lata temu, a ja wciąż mam gdzieś z tyłu głowy taką zagwozdkę – czy roczniak (a nawet niespełna roczniak) może sam zadecydować o odstawieniu? Nie chodzi mi w żadnym wypadku o jakieś obwinianie się, rozterkę czy dobrze zrobiłam, ot, po prostu ciekawa ze mnie istota 🙂
    Kiedy córka miała ok 9-10 miesięcy, przyszedł czas (około tygodnia-dwóch) kiedy nie chciała piersi w ogóle (to był też czas kiedy zaczęła raczkować, odkrywać świat całą sobą i nawet wzięcie jej na ręce było dla niej „karą”). Laktację utrzymałam dzięki nocnym karmieniom. Potem znów ssała pierś w dzień, ale domagała się jej bardzo rzadko. Wtedy też karmienie zarówno w dzień jak i w nocy stało się dla mnie fizycznie bardzo nieprzyjemne – córka raczej „ciamkała” tę pierś, pamiętam że stwierdziłam wtedy, że już chyba wolałam ból brodawek w pierwszych tygodniach karmienia. Po ok. 2 miesiącach, zaraz po skończeniu przez nią roku, podjęłam decyzję o odstawieniu. Przygotowywałam się, że może to być trudne, starałam się też jej wytłumaczyć, że mleka z piersi już nie będzie, podczas gdy córka zupełnie jakby nie zauważyła że piersi nie dostaje. W dzień bez problemu pozwalała na zastąpienie jej innym posiłkiem czy wodą, a w nocy po przebudzeniu wystarczyło kilka łyków wody i przytulenie, po czym zasypiała, a po 2-3 nocach całkiem przestała się budzić. Super, że tak bezboleśnie nam to poszło, ale ciągle zastanawia mnie – czy jest możliwe żeby roczniak był aż tak gotowy na odstawienie od piersi, czy po prostu nam się udało? 🙂

    Odpowiedz
    • Ola - 19 marca 2015 10:57

      Ja mam właśnie podobne rozterki… Chciałam, jak najdłużej, co najmniej dwa lata, karmić córeczkę. Tymczasem ma rok i miesiąc i powoli się odstawiamy… Głównie dlatego, że karmienia w ciągu dnia stawały się dla mnie coraz bardziej niekomfortowe – miałam wrażenie, że jest tym raczej niezainteresowana. A wiercenie się z piersią w buzi jest niezbyt miłe… Zaczęłam więc w ciągu dnia proponować butelkę, którą Mała bardzo chętnie przyjmuje. Nie zauważyłam, żeby w jakiś sposób prosiła o pierś w ciągu dnia. Je nadal w nocy – 2-3 razy. No i sama nie wiem, co o sobie myśleć!:)

      Odpowiedz
  25. Tereska - 9 lutego 2015 23:16

    Dziekuję za artykuł. Karmię 20 miesięcznego Synka, poniewaz On tego potrzebuje. Ewidentnie zaspokaja swoje potrzeby emocjonalne. Nie ukrywam, że bylabym zadowolona, gdyby zrezygnowal z piersi, ponieważ nocne pobudki, domaganie się piersi w miejscach publicznych i przy kazdym ‚niepowodzeniu i strachu’ jest dla mnie uciazliwe. Jednak gdy widzię jakie ukojenie daje mu pierś, spokój i bezpieczeństwo, skoro widzę, że jest mu to nadal potrzebne, że On inaczej nie potrafi poradzić sobie, dlaczego mam nie pomóc, skoro mogę.
    Oczywiście otoczenie odbiera nasze karmienie się jako ‚dziwne’, bo ‚taki duży’, a mnie za ‚niezaradną’,’niekonsekwentną’,ponieważ nie potrafię odstąpić od piersi. Ignoruję tego typu sytuację. Zdziwiło mnie jednak podejście pediatry i do dziś nie rozumię…
    Lekarka ma 3 dzieci – dwoje karmiony po roku, a najmłodsze 18 m-cy. Zwolenniczką karmienia naturalnego, dobry lekarz. Zwróciła mi uwagę,gdy Syn miał ok.18 m-cy,że powinnam już pomyśleć o odstawieniu. Przy kolejnej wizycie znów zwróciła na to uwagę i opowiedziała, że przy najmłodszym dziecku przyciągnęła karmienie a później nie mogła go odzwyczaic i sobie z nim poradzić. Wymuszal i domagal się. A także, że im dłużej będę zwlekała,tym będzie mi trudniej. Najlepiej zostawić z tata na noc i w ten sposób konsekwentnie jedna lub dwie noce. Mój Syn nie chce zrezygnować. W nocy często się budzi. Czy wobec powyższego mam się bać? Tylko czego? Że nigdy nie zrezygnuje? Jakie moge mieć kłopoty? Nie rozumie nacisku na zakończenie karmienia przed rokiem.
    Dodam na zakończenie, że od ginekologa na wiadomość, iż karmię 15-ty m-c usłyszałam: a chce pani, żeby panią zjadł? Do kruszynek nie należę. Jak wobec tego zachować zdrowy rozsądek, gdy większość straszy?

    Odpowiedz
    • Anna Maria - 6 marca 2015 10:01

      Ale przecież w artykule wszystko jest opisane! Dla mnie opinie różnych „specjalistów” nie mają większego znaczenia. Denerwują mnie, ale nie mogą wpłynąć na moje decyzję, aby karmić dziecko do samoodstawienia.

      Odpowiedz
  26. Verenne - 9 lutego 2015 20:30

    Karmiłam, a właściwie dziecko żądało podkarmiania 6 lat 😛
    Długo? Na pewno niestandardowo. I do samoodstawienia stopniowego i całkowicie bezbolesnego dla kogokolwiek.
    Czy widzę jakiś „zły wpływ” tegoż? Absolutnie nie.
    Wady wymowy? Hahaha! Moje dziecko jest jednym z niewielu dzieci w zerówce, które nie muszą mieć zajęć z logopedą. Podczas badania dotyczącego gotowości szkolnej miała najlepszy wynik w grupie. Samodzielna, wygadana, z szeroką wiedzą na wiele tematów. Czyta, pisze…

    Odpowiedz
  27. Kinga - 9 lutego 2015 20:06

    moja córka jest na piersi już prawie 3 lata i 4 miesiące. Przestałam sobie robić jakąś presję na zakończenie karmienia, widocznie tyle potrzebuje, a mi to nie przeszkadza. Po przeczytaniu książki: „Polityka karmienia piersią” bardzo mi się otworzyły oczy:) polecam lekturę i pozdrawiam

    Odpowiedz
  28. Katarzyna P - 9 lutego 2015 19:08

    Witam, karmiłam piersią córkę do samo odstawienia – 3,5 roku. Teraz karmię od 2 lat 2 chłopców, mam nadzieję, że też do samo odstawienia 🙂
    Przez ostatnie 2 lata karmienia córki usłyszałam wiele komentarzy, rad i powodów dla których powinnam natychmiast przerwać to już zdecydowanie za dłucie karmienie 🙂 Było to tak dawno, a komentarzy tak dużo, że wszystkich już nie pamiętam, teraz nikt ze znajomych już nie komentuje karmienia chłopaków. Te komentarze które pamiętam opisałam tu: http://naszerodzicielstwobliskosci.blogspot.com/search?q=takie+d%C5%82ugie+w%C5%82osy

    Odpowiedz
    • AStein - 9 lutego 2015 22:23

      dziękuję, na pewno wykorzystam 🙂

      Odpowiedz
      • Katarzyna P - 9 lutego 2015 23:38

        najbardziej lubię komentarze pediatrów, pielęgniarek i psychologów (przytaczam je w komentarzu na FB), z całym szacunkiem do pani, ja sama mam aspiracje skończyć studia z psychoanalizy 🙂

  29. GiaModern - 9 lutego 2015 17:56

    Witam
    Karmię młodego już 2 – gi rok. Nie uważam, że to jakoś wyjątkowo długo.
    Na pytania : ” jak długo JESZCZE?!?”
    Niezmiennie odpowiadam: ” Jak długo mały będzie chciał”.
    Ludzie robią duże oczy, bo dla nich to niepojęte….

    Polecam bloga Agaty – http://www.hafija.pl/. Wszystko na temat karmienia naturalnego.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz

Skomentuj!