wychowanie przez izolację


 photo profil.jpg

wychowanie przez izolację

To bardzo popularny pomysł. Jak dziecko źle się zachowuje ma sobie pobyć samo… żeby się uspokoiło, żeby przemyślało i żeby poczuło, że robi źle. Czasem te powody wymuszonej izolacji rodzice podają jednym tchem, choć są one ze sobą wewnętrznie sprzeczne.

Albo dziecko będzie się samo czuło źle… wtedy odbierze odosobnienie jako karę. Albo będzie się czuło dobrze i wtedy będzie miało możliwość uspokoić się i przemyśleć. Nie jest możliwa sytuacja, która dla człowieka jest komfortowa i niekomfortowa równocześnie. W której zmniejsza się poziom stresu, równocześnie go zwiększając.

Jednak jeżeli już dziecku poprawia się nastrój przez to, że znajdzie się samo (co nie zdarza się często) to jest to raczej powód do niepokoju niż radości. Tak właśnie działa unikający wzorzec przywiązania i choć nasza kultura jest mocno unikająca i mocno taki wzorzec preferuje to nie jest to rozwiązanie optymalne.

Może też zdarzyć się tak, że dziecko „przyzwyczaja się” do kary. Najpierw protestuje, złości się a w końcu zaczyna traktować odosobnienie jako coś co jest w porządku, przestaje się tym tak przejmować. Organizm się broni przed sprawianiem mu przykrości. Wtedy pojawia się pokusa dania bardziej dotkliwej kary, ale też czasem rodzice mówią: nauczyłam dziecko jak się wyciszać.

Tymczasem autorzy zajmujący się budowaniem dobrych relacji prawie jednogłośnie mówią, że motywowanie dziecka do odpowiedniego zachowania a zwłaszcza do odpowiedniego (w naszym poczuciu) wyrażania emocji poprzez izolowanie go od siebie wbrew jego woli jest najgorszym pomysłem jaki może przyjść do głowy rodzicom.

Lawrence Cohen (Rodzicielstwo przez zabawę), pisze, że to jest pierwsza rada jaką dałby rodzicom: nigdy nie izolujcie dziecka od siebie, kiedy przeżywa silne emocje. To jest czas najmocniejszego budowania więzi. To też czas, gdy dziecko najbardziej potrzebuje rodzica, nawet wtedy, kiedy zamyka się w swojej wieży samotności.

Gordon Neufeld (Hold on to Your Kids) pisze, że izolowanie dzieci od siebie, kiedy przeżywają silne emocje i źle się zachowują uczy je, że gdy jest trudno trzeba radzić sobie samemu i nie wolno szukać pomocy i wsparcia. Pisze też, że jest to dokładnie odwrotne doświadczenie, niż to, jakie jest potrzebne dzieciom do prawidłowego rozwoju. Zamiast uczyć się lepiej rozumieć swoje emocje i pogłębiać relację dziecko uczy się tłumienia emocji i zamyka na bliski kontakt z dorosłymi. Uczy się też, że rodzic nie ma do zaoferowania wsparcia w trudnościach co bardzo zmniejsza autorytet rodzica i gotowość dziecka do podążania za jego wskazówkami. Często powoduje to, że dziecko szuka zastępczych więzi i autorytetów u rówieśników, bo nie potrafi jeszcze radzić sobie samodzielnie.

Alfie Kohn pisze, że izolowanie od rodzica jest dla dziecka doświadczeniem warunkowej miłości, która mówi: możesz mieć akceptację i bliskość tylko wtedy, kiedy zachowujesz się tak, jak mi się podoba.

Od wychowawczej izolacji blisko jest do trudności w regulowaniu emocji. Do dzieci, które zamykają się w pokoju i udają, że nic się nie stało. Do nastolatków, które okłamują rodziców a w rozmowach mówią: po co mam o tym mówić mamie, ona i tak mi nie pomoże.

I nie piszę tego w celu straszenia. Tacy rodzice i dzieci przychodzą do mnie i zalecenie, żeby zrezygnować z wychowawczej izolacji naprawdę działa cuda. Choć nie zawsze jest proste do wprowadzenia w życie, bo im dziecko starsze, tym większe prawdopodobieństwo, że nie będzie chciało kontaktu, kiedy będzie mu trudno.

Na koniec bardzo ważna rzecz. To, że zdecydowanie odradzam stosowanie izolacji ZA KARĘ nie oznacza, że rodzic nie może zostawić dziecka samego nawet na kilka sekund. Rodzic dobrze, żeby był dostępny. Jeśli chce dziecku pomóc może proponować mu swoją obecność, ale nie zmuszać do kontaktu. Jeśli czasem czuje, że bezpieczniej dla dziecka będzie, żeby chwilę pobyło samo, aż się rodzic uspokoi to bezpieczeństwo jest priorytetem (choć są dzieci, które nie dają wyjść).

Są dzieci, które nawet w największej złości od razu lecą się przytulać i takie, które są wtedy bardziej wrażliwe na dotyk i kontakt fizyczny i potrzebują bardziej emocjonalnej dostępności i bliskości (taki typ jest dla rodziców szczególnym wyzwaniem i wymaga dużo świadomości w budowaniu z nim więzi). Są też takie, które jak się wkurzą muszą sobie pobiegać albo inaczej wyrzucić z siebie nagromadzoną energię.

Są też dzieci, które z niektórymi trudnymi sytuacjami próbują sobie radzić same i przychodzą do rodziców wtedy, kiedy czują, że nie dają już rady. W wielu sytuacjach wystarczy im, że wiedzą, że rodzic jest gdzieś i odpowie, pomoże, kiedy dziecko poprosi.

Rodzice metodą prób i błędów szukają równowagi między troską o bliskość i pokazywaniem, że więź pomaga sobie radzić z emocjami a szacunkiem dla autonomii dziecka i oczywiście troską o własne potrzeby.

13 komentarzy

  1. Karolina - 27 czerwca 2014 20:50

    Czytam Twoje artykuły i widzę ile moja mama popełniła błędów wychowując mnie.
    I odczuwam tego skutki: duszę w sobie negatywne emocje bo wyrażanie ich było traktowane jako coś nieodpowiedniego, nie umiem prosić o pomoc, bo zostawiano mnie samą z problemami. Najsmutniejsze jest to że nie potrafię własnej mamie powiedzieć że ją kocham, mimo że tak jest. Mam nadzieję że z wychowaniem własnego dziecka poradzę sobie lepiej.

    Odpowiedz
    • Mamaaaaa - 24 lipca 2016 13:57

      mam tak samo jak ty.

      Odpowiedz
  2. max - 22 czerwca 2014 10:52

    zgadzam się, że izolowanie od siebie nie jest dobre. Co zrobić jednak kiedy, problem pojawia się w grupie, kiedy trudno jest przeprowadzić zajęcia, bo jest ktoś kto nie jest zainteresowany wszystkim tylko nie pracą, chęcią nauki, nawet przy udziale nauczyciela wspomagającego. Czy w takim przypadku izolacja skutkuje i jest na miejscu? – choćby dla stworzenia dobrych warunków do pracy dla pozostałych w grupie? Nie, okazuje się, że i w tym przypadku izolacja nie jest niczym dobrym. Prowokuje do wytworzenia się mechanizmu „dam im w kość” wyprowadzą mnie z klasy i pójdę sobie odpocząć do pedagoga albo w świetlicy …. bezradność, jeszcze większa jeśli nie ma wsparcie ze strony rodziców …

    Odpowiedz
    • AStein - 1 lipca 2014 11:28

      nie wiem o jakich dzieciach piszesz, w jakim wieku?
      trudno jest powiedzieć co może być pomocne, kiedy nie wiadomo na czym polega trudność dziecka, jakie swoje potrzeby stara się w ten sposób zaspokoić
      czasem w przypadku starszych dzieci sprawdza się czas sam na sam z pedagogiem albo innym dorosłym, w którym można indywidualnie porozmawiać, pouczyć się, uporządkować swoje emocje
      mi też zdarzało się, kiedy pracowałam w gimnazjum, że kiedy komuś było trudno na lekcji to przychodził do mnie i robiliśmy to, czego uczyły się dzieci w klasie ale indywidualnie
      nawet klasówki dzieci tak czasem pisały

      Odpowiedz
  3. sabi - 11 listopada 2013 23:35

    Ja polecam ,,rodzicielstwo przez zabawę”, autor pisze o kubkach miłości które nosimy i które raz po raz wypróżniają się z miłości. Dobrze jest wtedy poszukać bodźca który z powrotem napełni nasze kubki miłością.Jeśli my rodzice będziemy mieli zapełnione kubki to i dzieci będą je miały. A bodźcem do zapełnienia kubka może być literatura, rozmowa, uzewnętrznienie swoich uczyć i emocji w danej chwili -to może o 180 stopni odwrócić trudną sytuację i przerodzić ją w budowanie relacji..oj chyba chaotycznie napisane ale mam nadzieje ze choć trochę zrozumiale:)

    Odpowiedz
  4. M - 25 października 2013 07:59

    Straszne dla mnie te słowa o tym ze dzieci nie unikniknie kary…
    Kara zwraca uwagę na karta nie na zachowanie, którego nie chcemy albo nam przeszkadza,przekracza nasze ustalone normy rodzinne. Towarzyszenie dziecku przy karze nie daje mu poczucia bliskości tylko chaos emocjonalny.
    Wracając do artykułu, ja czasem musze siebie odseparowac od dziecka,żeby odetchnąć poodychać i działać bez złości.
    To chwila a mi duzo daje, zmianę nastawienia i decyzje rozważniejsze, pozwalające zaspokoić nasze potrzeby dziecka i moje nawet jak sa bardzo rozne…

    Odpowiedz
  5. martee - 24 października 2013 14:04

    Tak, z zapartym tchem czekałam na wskazówkę, jak rodzic powinien postąpić (skoro izolować nie należy), ale niestety jej tu nie ma.Na szczaw ten krótki artykuł przydatny, ja jestem początkującą mamą i w sumie nie znalazłam tu żadnej wartościowej informacji, bo to, że nie należy pozostawiać dziecka w odosobnieniu żeby się wypłakało, wyzłościło czy zrobiło cokolwiek bez naszego udziału , co nam się nie podoba, to wiem.

    Odpowiedz
    • Nikka - 24 października 2013 16:40

      Ja Ci odpowiem co ja robię ( a artykuł utwierdził mnie w takim działaniu w 100% ).
      Ogólnie uważam jak Alfie Kohn „że izolowanie od rodzica jest dla dziecka doświadczeniem warunkowej miłości, która mówi: możesz mieć akceptację i bliskość tylko wtedy, kiedy zachowujesz się tak, jak mi się podoba.”
      Dlatego widząc potrzebę miłości u mojego Juniora (5l) zostaję w pokoju – on ma karę i siedzi na foteliku ( nie może wziąć zabawki ) ale wie że siedzę obok.
      Natomiast Pierworodna (10l) potrzebuje czasu i walki ze swoją niechęcią – zamyka się w pokoju, po jakimś czasie ( jak przemyśli sprawę ) woła mnie do siebie i wtula się w ramiona.
      Dzieci potrzebują miłości bezwarunkowej i obojętne w którym momencie chcą się przytulić – nie odmawiam im tego ( wydedukowałam to z zachowania moich dzieci i zapewniam im takie emocjonalne bezpieczeństwo ). Kary nigdy nie unikną – przytulenie tego nie zmienia.

      Odpowiedz
    • AStein - 31 października 2013 08:25

      pisałam na ten temat już dużo
      nie da się też w jednym tekście zawrzeć odpowiedzi na wszystkie pytania
      ale może tutaj będzie jakaś podpowiedź:
      o złości

      Odpowiedz
  6. AJ - 24 października 2013 13:31

    Mój syn, jak się wkurzy każe mi wyjść z pokoju bo chce być sam. Wychodzę (sprawdziłam,że gdybym została jeszcze bardziej go rozjuszę) ale zawsze mówię, że jestem obok gdyby mnie potrzebował. Trudne dla mnie to było, pogodzić się z tym,że tak reaguje ale się udało.

    Odpowiedz
  7. Asia - 24 października 2013 11:38

    bardzo mądre słowa.co w sytuacji,gdy rodzic czuje,że w tej chwili nie może dziecku z siebie nic dać-bo ma więcej dzieci,jest bardzo zmęczony,żle się czuje(stres,obowiązki,choroba),a to kolejna sytuacja trudna wciągu dnia?

    Odpowiedz
    • ja - 25 października 2013 01:55

      No właśnie! Co wtedy? Jakaś mądra rada?

      Odpowiedz
      • AStein - 31 października 2013 08:27

        nie bardzo rozumiem na co ma być ta rada? na to jak rozpoznawać swoje potrzeby i szukać sposobów na zaspokojenie ich? czy na sytuacje alarmowe?
        rodzicielstwo to długa nauka, nie każdą sytuację da się rozwiązać za pomocą mądrej rady

Skomentuj!