Previous
Next

bo nikt nie będzie chciał się z tobą bawić…

Często słyszę takie argumenty, kierowane w trudnych sytuacjach do dzieci:

Bo nikt Cię nie będzie lubił…

Bo ktoś Ci w końcu odda…

Czy byłoby Ci przyjemnie…

Jaka jest ich wspólna cecha? Mówią o konsekwencjach. Przykrych konsekwencjach, które mogą spotkać dziecko, kiedy nie zachowa się zgodnie z jakimiś zasadami.

Straszenie dzieci konsekwencjami wydaje się dobrym sposobem uczenia ich adekwatnych zachowań. W dodatku są to naturalne konsekwencje. To nie dorosły jest tutaj ich sprawcą tylko inni ludzie.

Także w dorosłym życiu świat wydaje się opierać na podobnych konsekwencjach… nie biję dziecka, bo kiedyś może mi oddać, albo nie będzie mnie lubiło…

Zaraz, zaraz…

Nie biję dziecka choć wiem, że ono i tak mnie będzie lubiło, bo nie ma innego wyjścia. Nie biję, bo uważam, że to nie w porządku, że nie chcę mu sprawiać cierpienia, bo uważam, że bicie niczego nie rozwiąże.

Nie robię różnych niefajnych rzeczy z powodu wewnętrznego przeświadczenia o ich niezgodności z moim kodeksem etycznym i dlatego, że rozumiem, jakie są konsekwencje, które mogą ponieść inni ludzie, z powodu mojego działania.

Bo przecież nie każde niefajne zachowanie będzie wykryte, zauważone. Nie za każde moje zachowanie spotka mnie jakaś nieprzyjemność. Wiele jest takich sytuacji, kiedy konsekwencje mojego zaniedbania, wściekłości i moich wyborów ponoszę nie ja, tylko inni ludzie wokół mnie.

Ale dzieci są, na pewno, za małe na takie rozważania… Trzeba im najpierw mówić o przykrych konsekwencjach, jakie mogą je spotkać, bo tylko to są w stanie zrozumieć.

Otóż nie. Dzieci od samego początku są zdolne do empatii. Od samego początku mają wyposażenie do tego, żeby dostrzegać emocje innych ludzi i traktować je jako regulator swojego zachowania.

Jest nawet tak, że dziecko nie jest w stanie skupić uwagi na emocjach i przeżyciach innych ludzi, kiedy jest skupione na swoich uczuciach. Dlatego mówienie dzieciom o konsekwencjach, które mogą je spotkać, kiedy zrobią komuś przykrość, nie ułatwia im dostrzeżenia cudzej krzywdy, tylko im to utrudnia. Tak się dzieje bez względu na to, czy te konsekwencje są naturalne czy są pewnego rodzaju karą wymierzoną przez dorosłych.

Jedyny skuteczny sposób kształtowania empatii u dzieci (podstawowego regulatora zachowań społecznych) to ciągłe zwracanie ich uwagi na przeżycia innych:

zobacz, chyba go to bolało

sprawdźmy czy Tomkowi nic się nie stało

Marysia płacze, bo ją boli

czy Jasiowi się podoba to, co robisz?

Chciałabym przy tym zwrócić uwagę czytelników, że nigdzie w tych przykładach nie pada: „przez Ciebie„, bo to naprawdę nie jest takie ważne. Umiejętność zauważenia cudzej krzywdy jest tutaj ważniejsza, niż wyrabianie poczucia winy w dziecku.

Jeśli ktoś chce mieć dziecko wrażliwe na to, co się dzieje z innymi ludźmi powinien być jak najbardziej wrażliwy i delikatny w stosunku do dziecka. Im lepiej dziecko będzie się czuło, tym większa szansa, że zauważy czyjeś cierpienie.

Dlatego często podstawowym zadaniem rodziców w stosunku do „winowajcy” jest pomoc mu w dojściu do równowagi psychicznej, zadbanie o jego dobry nastrój i niezaspokojone potrzeby na tyle, by był w stanie dostrzec innego człowieka.

Wiem, że to może bardzo pod prąd, taka porada. Ale za to zgodna z moją wiedzą psychologiczną, logiczna i wypróbowana wielokrotnie na dużej liczbie dzieci.

Announce

New
arrival

2019 collection

Let’s face it, no look is really complete without the right finishes. Not to the best of standards, anyway (just tellin’ it like it is, babe). Upgrading your shoe game. Platforms, stilettos, wedges, mules, boots—stretch those legs next time you head out, then rock sliders, sneakers, and flats when it’s time to chill.