Obiecałam jakiś czas temu, że napiszę tutaj o kontakcie skóra do skóry i o pierwszym kontakcie z dzieckiem i chcę teraz dotrzymać obietnicy. Pomyślałam też, że to dobra okazja, żeby na tym przykładzie napisać o pewnym mechanizmie, który czasem utrudnia rodzicom korzystanie z wiedzy o rozwoju dzieci, z jaką się spotykają.

To jest, albo powinien być, przedmiot ogromnej troski wszystkich specjalistów. Żeby z jednej strony jasno i wprost pisać i mówić o wadach i zaletach różnych rozwiązań i działań w kontakcie między dzieckiem i rodzicem. O tym, co pomaga w budowaniu dobrych relacji, a co je utrudnia. A z drugiej strony, żeby pamiętać, że  rodzice zawsze wybierają najlepsze dostępne dla nich rozwiązanie. Więc ważne jest, żeby nie obciążać ich poczuciem winy za coś, czego teraz nie mogą już zmienić.

Z jednej strony mogę pisać, że kontakt z dzieckiem tuż po narodzinach jest niezwykle ważny. Pomaga w tworzeniu się więzi między nim a rodzicami. Że każdy profesjonalista powinien to uszanować. Że ewentualne zrezygnowanie z tego kontaktu, musi być podyktowane jakimiś ważnymi względami, a nie po prostu rutyną czy nieświadomością tego, jak bardzo taki kontakt jest istotny.

Dlatego bardzo sobie cenię wszystkie teksty, które mówią o tym, że matka i dziecko mają prawo do pierwszego kontaktu (i tata też). Które przypominają, że pierwszy kontakt bardzo ułatwia dobre rozpoczęcie karmienia piersią i to z wielu powodów.

To wszystko jest ważne i im więcej będzie na ten temat słychać, tym mniej będzie sytuacji, kiedy pierwszego kontaktu nie było i właściwie nie wiadomo dlaczego. Albo takich, kiedy rodzice mówią, że żałują, ale że nie wiedzieli, że tak można i nikt im nie powiedział.

Ale jest druga strona medalu. Rodzice, którzy realnie są w takiej sytuacji, że pierwszy kontakt skóra do skóry, zaraz po porodzie, się nie odbył. I dla nich informacja jaki ten kontakt jest ważny jest czasem frustrująca. Bo oni nie mogli, nie mieli, nie wiedzieli, a teraz to tylko mogą żałować.

No właśnie, że nie tylko.

Co więc jeszcze można zrobić?

Bo kontakt z nagą ludzką skórą jest potrzebny ludziom w każdym wieku.

Dotyk ludzkiej skóry jest wyjątkowym bodźcem, którego chyba nie da się niczym zastąpić. Ale na który, na szczęście, nigdy nie jest za późno.

3 Responses

  1. Moja 4 latka sama o to ciągle zabiega, gdy jej smutno, gdy jej się nudzi, gdy chce odpocząć przychodzi do mnie i chce się przytulać „brzuszek do brzuszka”. To dla niej takie naładowanie akumulatorów, a dla mnie uspokojenie. Uwielbiam to.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *