Previous
Next

BLOG

to je moje

Wielokrotnie zastanawiałam się dlaczego jest tak, że dorośli, rodzice, wyznaczają dzieciom o wiele wyższe standardy zachowania, niż te zgodnie z którymi postępują.

Dlaczego chcemy, żeby dzieci uczyły się wyznawać te wartości, które podziwiamy, które wydają się nam wzorem i ideałem a nie te, które stosujemy w codziennym życiu.

Pisał o tym niedawno mój ulubiony Teacher Tom . O tym, że dorośli chcieli by mieć dzieci, które są (więcej…)

do lasu!

Właśnie skończyłam czytać “Ostatnie dziecko lasu”. Zajęło mi to dłużej niż mogłoby wynikać z objętości tej książki, bo ciągle odkładałam ją na bok i zaczynałam rozmyślać i wspominać.

Przypominały mi się moje własne chwile zetknięcia z naturą i to, jak ta natura mnie zmieniała i wzbogacała.

Przypominały mi się:

(więcej…)

o nudzie i rewolucji

Dziś takie luźne skojarzenia będą. I osobiste.

Pierwsze takie.

Według mnie nie ma nudnych rzeczy, ludzi, spraw.

Są tylko ludzie, którzy się nudzą. Tym lub owym.

Ale każda nuda jest osobista. Dla każdego coś innego. Są matki, co się nudzą przy domowych zajęciach (więcej…)

“X” i “Y”

W 1960 roku, teoretyk zarządzania Douglas McGregor zaproponował, że firmy różnią się przekonaniami jakimi kierują się zarządzający w odniesieniu do zarządzanych. “Teoria X” to założenie, że ludzie generalnie nie lubią pracować i dlatego pracowników trzeba kontrolować i zmuszać, żeby cokolwiek zrobili. Z drugiej strony “teoria Y” twierdzi, że ludzie, którzy mają jakieś wartościowe zajęcie i są traktowani z szacunkiem, czerpią radość z tego, co robią, są dumni ze swojej pracy i aktywnie szukają wyzwań i odpowiedzialności.                                             Alfie Kohn The Homework Myth

Daniel Pink napisał książkę o motywacji zatytułowaną “Drive”. Cała książka jest bardzo ciekawa, ale dzisiaj chcę się zająć tematem zarządzania. I jego związkami z wychowywaniem i uczeniem dzieci.

(więcej…)

szlaczki

Jedną z aktywności, która wydaje się być nieodzowna, w trakcie przygotowywania dziecka do pisania, są szlaczki.

Wydaje się być. Jak dobrze poszukać, okazuje się, że dzieci, które dostaną taką przestrzeń, obywają się świetnie bez nich.

A dlaczego w ogóle kwestionować coś, co “tak dobrze działa”, i to od wielu lat? Czy to nie jest tak, że my wszyscy, dzisiejsi dorośli, nauczyliśmy się w ten sposób? I raczej to nam nie zaszkodziło?

(więcej…)

przywiązanie…

Miałam dalej pisać o przedszkolakach, ale w drodze powrotnej z Elbląga przeczytałam rozmowę między Danielem Golemanem (tym od Inteligencji Emocjonalnej) i Danielem Siegelem (który wymyślił Mindsight), która została wydana pod tytułem “Better parents, better spouses, better people”.

I poczułam, że są dwie rzeczy z tej rozmowy, którymi bardzo się chcę podzielić.

Pierwsza z nich jest taka. Można zmienić swój wzorzec przywiązania będąc dorosłym człowiekiem. Ale (więcej…)

sztuka i rzemiosło

Napisałam, że dla przedszkolaków zajęcia dodatkowe nie są takie ważne jak wrażliwość na potrzeby dzieci. I pojawiła się wątpliwość, że przecież dzieci lubią takie zajęcia, uczą się tam różnych rzeczy itp.

Więc chciałam doprecyzować, że nigdzie nie napisałam, że zajęcia dodatkowe są złe. Tylko, że są ważniejsze rzeczy.

Ale pomyślałam też, że może napiszę trochę o tym, jakie zajęcia są dla dzieci fajne i pomocne, a jakie niekoniecznie. Zastrzegając, że może być tak, że te zajęcia, które niewiele wnoszą do rozwoju też są przez dzieci lubiane i dobrze. Nie wszystko trzeba od razu robić z poważną, edukacyjną intencją.

(więcej…)

za dużo, za wcześnie

To nazwa kampanii, którą zainicjowali specjaliści od rozwoju dzieci z Wielkiej Brytanii. Too much too soon.

Chcą głośno mówić o tym, że formalna edukacja zaczyna się w ich kraju wtedy, kiedy dzieci nie są jeszcze na to gotowe i kiedy im to szkodzi a nie pomaga. Chcieliby, żeby formalna edukacja zaczynała się w wieku siedmiu lat a nie czterech jak to jest obecnie.

Zgadzam się z nimi całkowicie i marzy mi się, żeby osoby decydujące o kształcie edukacji w Polsce a także te, które uczą małe dzieci miały większą świadomość tego, jakie są potrzeby i możliwości dzieci.

Jeśli jednak myślicie, że zamierzam napisać o tym, że sześciolatki nie powinny iść do szkoły to jesteście w błędzie.

(więcej…)

etyka i empatia

To są dwa słowa, które bardzo mi się łączą z rodzicielstwem bliskości.

Jak być rodzicem, który stosuje rodzicielstwo bliskości? Jak być specjalistą i terapeutą, który pracuje w takim bliskościowym podejściu?

Przede wszystkim trzeba traktować dziecko jako człowieka. Jako istotę ludzką.

Żyjemy w czasach specjalizacji. Okulista widzi wzrok, logopeda narząd mowy, dentysta zęby, (więcej…)

miłość i jak ją zmierzyć

Zdarza się, że pod artykułem na temat sposobów budowania więzi pomiędzy rodzicami a dziećmi pojawia się komentarz: przecież ja kochałam moje dziecko od razu jak się urodziło.

W domyśle jak rozumiem: czy pisząc o wzmacnianiu więzi i budowaniu relacji chcesz mi zarzucić, że słabo kocham swoje dziecko?

Jestem mamą prawie, prawie już dziesięciolatka. Kocham mojego syna. Moja miłość do niego jest mocniejsza i dojrzalsza z każdym dniem. Coraz lepiej go rozumiem, coraz więcej o nim wiem, uczę się (więcej…)