Previous
Next

BLOG

akcja adaptacja

Na początku każdego nowego roku warto przypomnieć. Dlatego napiszę jak wygląda adaptacja tam, gdzie pracuję. Z podkreśleniem, że dla mnie poważne podejście do adaptacji jest jednym z kluczowych czynników, który wartobrać pod uwagę wybierając przedszkole.

Przede wszystkim nie zakładamy, że jest jeden dobry sposób na adaptację, który sprawdzi się w przypadku wszystkich dzieci. Albo, że jest jakaś magiczna sztuczka po wykonaniu której wszystkie dzieci pobiegną ochoczo do sali. Wierzymy też, że od dobrej adaptacji niezwykle dużo zależy. To czego dziecko się nauczy w najbliższych latach, jak będzie mogło wykorzystać swój potencjał, jak będzie sobie radzić z zarazkami, jak będzie się zachowywać w domu i współpracować z rodzicami. Dlatego wspieramy wszystkich rodziców w tym, żeby zobaczyli jak ważny jest to proces w życiu ich dzieci i jak bardzo potrzebują wsparcia.
(więcej…)

jak nie kary, to co?

W różnych dyskusjach nad skutecznością lub nieskutecznością kar (a także nad problemami etycznymi związanymi z ich stosowaniem) przewija się jedno, zadawane w różnych formach, pytanie.

Jeśli kary są nieskuteczne albo złe, to co stosować zamiast?

Za tym pytaniem ukryta jest myśl, że „ok, może jest jakiś magiczny sposób, który sprawia, że dzieci się zawsze słuchają, ale dopóki nam go nie zdradzisz, to kary są najskuteczniejszą metodą, jaką znamy”.

(więcej…)

wspierające wspólnoty

Mogłabym napisać, że znalazłam swoje plemię. A raczej plemiona.

Muszę się przyznać, że to, co pisałam o wspierającej roli przebywania w gronie ludzi podobnie patrzących na różne sprawy było trochę wiedzą.książkową.

Wiedziałam, że łatwiej jest, kiedy ludzie dokoła nie krytykują tylko wspierają, ale nie do końca miałam okazję poczuć jak to naprawdę może być.

Teraz już wiem. Po obozie w Krzyżowej, który był dla mnie ciężką pracą, ale jednak w pewnym obszarze niezwykłym odpoczynkiem.

(więcej…)

długa cisza

Wiem, że nic się tutaj nie działo przez co najmniej miesiąc…

Czasem tak bywa, że zwyczajne życie wygra z tym wirtualnym. I bardzo dobrze.

Najpierw przez 17 dni uczyłam się rodzicielstwa bliskości i NVC w praktyce na wczasach rodzinnych w Krzyżowej. To był bardzo intensywny czas. Trudno sobie wyobrazić jak intensywnie mogą przebiegać warsztaty, kiedy pracuje się przez 10 dni z tą samą grupą ludzi. Kiedy także po warsztatach myśli cały czas krążą wokół tego co się zdarzyło, lub zaplanowane jest na kolejny dzień.

Wdzięczna jestem sobie i Monice, że razem przez to przeszłyśmy.

Potem po krótkiej przerwie przez kolejne 9 dni uczyłam się sama i poznawałam nowe sposoby pracy. Dzięki temu będę mogła pisać wam ciągle nowe rzeczy. Naładowałam też akumulatory na kolejny rok.

Zabieram się do pracy, choć nie jest to proste po tak intensywnym czasie. Niedługo pojawią się nowe wpisy a także więcej informacji o kolejnych warsztatach i spotkaniach w całej Polsce.

bezstresowe wychowanie i rodzicielstwo bliskości

Mam poczucie, że tyle razy już o tym pisałam, że musiałam sobie bardzo mocno przemyśleć, żeby się nie powtarzać.
Pisałam już, że tak naprawdę to bezstresowe wychowanie to termin trochę ukuty po to, żeby obśmiewać różne nie akceptowane praktyki wychowawcze. Tak naprawdę nie ma wychowania bezstresowego a liczba osób, które mają taką intencję, żeby dziecko nie przeżywało żadnego stresu jest znikoma.
Dość dużo jest natomiast osób, które nie bardzo radzą sobie z emocjami przeżywanymi przez dziecko, trochę się ich boją, traktują niezadowolenie, smutek dziecka jako rodzaj dowodu na to, że się w czymś nie sprawdzili. Albo uważają, że dziecku nic się nie dzieje jak trochę sobie popłacze, ale… im samym jest bardzo trudno wytrzymać bycie w pobliżu takiego dziecka, budzi ono ich złość. Więc robią różne rzeczy, albo żeby dziecko jak najszybciej przestało płakać, cierpieć, marudzić, albo żeby się od niego oddalić (albo dziecko od siebie).
(więcej…)

język serca

Najpierwszą potrzebą człowieka jest to, aby ktoś nasze potrzeby dostrzegał i uznawał. Szczególnie dla dzieci jest to ważne. Tę potrzebę można zaspokoić poprzez nazwanie tego, co się z dzieckiem dzieje. Czyli powiedzenie o jego uczuciach: widzę, że jesteś smutny, złościsz się, boisz się.
Zdenerwowałeś się, bo…
Nie podobało ci się, kiedy…
a także potrzebach:
chciałbyś…
chciałeś…
to ważne dla ciebie…
zależy ci, żeby…
(więcej…)

delikatna dyscyplina

Napiszę, co ja robię, kiedy moje dziecko robi coś, co mi się nie podoba.
1. czasem mówię STOP, ale nie powtarzam tego dziesięć razy, tylko raz
2. napisałam „nie podoba mi się”, a nie „robi coś złego”, bo wiem, że łatwiej znaleźć rozwiązanie, kiedy nie oceniam, a myślę o swoich potrzebach
3. zastanawiam się, dlaczego to mi się nie podoba, jaka moja potrzeba jest niezaspokojona, czy na pewno zmiana zachowania mojego dziecka jest jedynym sposobem, w jaki mogę zadbać o siebie (zastanawiam się, czy naprawdę muszę natychmiast reagować, czy też mogę poczekać i zobaczyć, co się stanie)
(więcej…)

przywództwo

Poniższy tekst jest moją refleksją po warsztatach Art of Leadership, w których miałam przyjemność brać udział (warsztaty prowadzone były przez Agatę i Ilonę z HorseSense).

Jednym z elementów tych warsztatów jest to, że każdy uczy się tam tego, czego najbardziej dla siebie potrzebuje. Dlatego moje przemyślenia będą obracały się wokół relacji międzyludzkich a zwłaszcza relacji rodzice-dzieci.

Kim jest prawdziwy przywódca, lider?

(więcej…)

czy można bić dzieci…?

– Czy można bić dzieci?
– Nie.
– Dlaczego?
– Bo dzieci wtedy boli i płaczą. I są bardzo nieszczęśliwe.
– A jak ktoś da klapsa?
– Też, bo to boli. Jak się pobije to głównie boli.
– A niektórzy mówią, że jak się da dziecku klapsa to jest grzeczniejsze, prawda to?
– Są stuknięci.
– A dlaczego tak uważasz?

(więcej…)

o pochwałach

Rozwój daje radość.

Osiągnięcie jakiegoś nowego etapu rozwoju, pokonanie jakiejś trudności, zdobycie nowej umiejętności zawsze jest przyjemne. Dziecku, któremu coś się udaje, potrzeba kogoś, z kim może się swoim sukcesem podzielić, z kim można razem świętować. Ale niekoniecznie potrzebuje kogoś, kto oceni, że to, co dziecko zrobiło, było dobre i właściwe. Bo niestety badania pokazują, że taka ocena działa zniechęcająco.

Dziecko, które pochwalimy za rysowanie siądzie następnym razem mniej chętnie do rysowania, bo pomyśli sobie „widocznie to nie jest aż takie fajne, skoro rodzice robią taki wysiłek, żebym się tym zajmował”. Przecież nikt nie chwali dziecka za to, że ładnie zjadło czekoladę albo ładnie obejrzało bajkę (chyba, że w sensie, że nie pomazało tą czekoladą ściany).

(więcej…)