Previous
Next

BLOG

leniwi rodzice, leniwe dzieci

Lenistwo – trudno je chwalić. Mamy nawet grzech lenistwa jako jeden z grzechów głównych. Pracowitość jest cnotą. Kończenie różnych spraw jest cnotą. Nieodkładanie ich na później. Działanie jest chwalebne.

Musimy z powrotem uczyć się nic nierobienia. Jako rodzice.

Dzięki naszym dzieciom możemy uczyć się tego jeszcze lepiej. Dbania o własne potrzeby, także potrzebę odpoczynku. Chronienia siebie przed tym, co budzi naszą niechęć i obawę. Wybierania tego, co dla nas najważniejsze spośród tego, co jest ważne dla innych. Decydowania, w co chcemy angażować naszą energię.

(więcej…)

detachment

Trudne słowo, zastanawiałam się długo, jak to przetłumaczyć.
Może oddzielenie, odłączenie…
To proces przeciwny do procesu budowania więzi, przywiązania…

Zacznę chyba od początku:
Proces budowania więzi z dzieckiem jest procesem obustronnym. To nie tylko dziecko przywiązuje się do rodziców, ale też rodzice przywiązują się do dziecka. Po stronie dziecka przywiązanie oznacza poczucie bezpieczeństwa, szukanie pomocy u opiekuna, potrzebę utrzymywania bliskości fizycznej. A także wrażliwość na sygnały i komunikaty wysyłane przez opiekunów i potrzebę ich naśladowania. Oraz potrzebę „przypodobania się im”, jeśli jest to warunkiem utrzymania tej więzi.

(więcej…)

miłość czy strach?

Pamiętam z czasów, jak byłam nastolatką, że moja mama, która obawiała się o nasze bezpieczeństwo w wielu sytuacjach, rzadko nam o tym mówiła, a jeszcze rzadziej podejmowała pod wpływem tego strachu decyzje.

Rodzice często mówią, że strach, obawa o dziecko jest czymś naturalnym, kiedy jesteśmy odpowiedzialni za małego, bezradnego człowieka. Ja też się o moje dziecko czasami boję. Obawiam się, jak to będzie, jak sobie poradzi, kiedy coraz więcej czasu spędza bez mojej opieki.

Ale są strachy i strachy…

(więcej…)

odpowiedzialność

Jesteśmy odpowiedzialni tylko za to, na co mamy wpływ. A więc tak naprawdę tylko za nasze działania.

Dziecko nie jest „produktem” rodziców, nie jest też ich własnością. Jest odrębnym człowiekiem z własnym charakterem, temperamentem, upodobaniami, sposobem poznawania świata. Nie jesteśmy odpowiedzialni za to, jakie nasze dziecko będzie, kiedy dorośnie, bo nie zależy to tylko od nas.

(więcej…)

czy rodzicielstwo jest trudne?

No właśnie. Według mnie raczej nie. To bardziej my, dorośli, utrudniamy je sobie często zupełnie niepotrzebnie.

Czy rodzicielstwo jest wyzwaniem? Każdego dnia. Czy jest najbardziej rozwojowym zajęciem na świecie, przy którym nie można się długo nudzić? Oczywiście.

A jeśli jeszcze macie wątpliwości (to dobrze, że macie, bo rodzicielstwo to też kwestionowanie pozornych oczywistości ;), to mam dla was parę praktycznych, choć pewnie niepopularnych rad:

(więcej…)

rodzic też człowiek

I tak naprawdę nie różni się od dziecka aż tak bardzo. Tak samo działa lepiej i jest lepszy i bardziej empatyczny dla innych, gdy dobrze się czuje. I tak samo jak z dzieckiem nie da się z nikogo zrobić dobrego rodzica przez to, że wprawimy go w zły humor. Albo przez to, że udowodnimy mu, jaki jest kiepski.

Dlatego, jeśli mamy znajomego rodzica, który potrzebuje naszym zdaniem pomocy, zastanówmy się dobrze, jak mu pomóc, żeby nie zaszkodzić.

(więcej…)

chcę, potrzebuję albo muszę

To, jakich słów używamy w swojej głowie, mówiąc o naszych życiowych wyborach, bardzo mocno wpływa na to, z jakim zapałem przystępujemy do działania. „Muszę” i „powinienem” nigdy nie będzie dla nas tak atrakcyjne jak „chcę”, „potrzebuję” czy „mam ochotę”.

Dlatego warto zastanawiać się nad naszymi codziennymi wyborami w tych kategoriach i kiedy wiemy, że „musimy”, warto zadawać sobie pytania: a czy to jest naprawdę coś, czego chcę, czy jestem do tego przekonany/przekonana, czy ten pomysł mi się podoba? Kim jest ten, kto mnie zmusza? Ludzie zazwyczaj nie lubią przymusu. Nawet od samych siebie.

(więcej…)

sprzedać na Allegro

Prawie każda mama ma czasem ochotę wysłać swoje dziecko na Marsa. Prawie każdy rodzic choć raz w życiu myślał o tym, że zaraz rozszarpie swoje dziecko. Niektórzy mieliby ochotę sprzedać dzieci na Allegro albo wyjść z domu i nigdy nie wrócić.

Siła rodzicielskich emocji może być niezwykła dla kogoś, kto nigdy dzieci nie miał, albo dla kogoś, kto nigdy nie musiał być z dzieckiem sam na sam przez cały dzień. Emocji trudnych i zaskakujących, także dla osoby, która je przeżywa.

I najczęściej te emocje nie są skutkiem bycia „złym” rodzicem. Bardziej są sygnałem, że nasze potrzeby są niezaspokojone. Że wychodzimy poza stan równowagi. Że potrzebujemy zadbania o siebie, a czasem pomocy.

A jak można o siebie zadbać:

(więcej…)

potrzeba plemienia

Prawie za każdym razem, kiedy prowadzę warsztaty dla rodziców, ich uczestnicy mówią, że jednym z istotnych elementów, który wynoszą ze sobą, jest poczucie, że w swoich rodzicielskich rozterkach nie są osamotnieni. Że nie są jedynymi rodzicami, którzy mają TAKI kłopot. Przeważnie okazuje się bowiem, że podobne problemy ma prawie cała grupa.

(więcej…)

mam prawo

Mam prawo… być cholerną egoistką. Mam prawo dbać o swoje potrzeby. Przede wszystkim o swoje. Mam prawo dawać innym tylko to, co jestem gotowa dać. Mam prawo mówić „nie” natychmiast, kiedy bardzo nie chcę czegoś zrobić. Bo tylko będąc wolnym człowiekiem, mogę naprawdę i rzeczywiście wspierać kogoś w zaspokajaniu jego potrzeb.

Mam prawo dbać o moje dziecko najlepiej, jak potrafię. I z milionów porad wychowawczych wybierać te, które najbardziej do mnie przemawiają. Mam prawo nie robić tego, czego nie chcę. Tego, co mi i mojej rodzinie nie służy.

(więcej…)